Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2015

Marketing sportowy - nie zawsze różowy

Pisałem już tutaj o sporcie w wymiarze marketingowym i wyszło na to, że to rzeczywiście ogromna siła i potencjał, który nie może zostać zmarnowany, i marnowany nie jest. Podałem przykład Opla, Alfy Romeo oraz BMW. Sęk jednak w tym, że w dwóch pierwszych przypadkach dyscypliną, poprzez którą dwóch producentów samochodów się reklamowało była piłka nożna, a więc zdecydowanie najbardziej medialny sport na świecie. W przypadku BMW, niemiecka marka wykorzystała sezonowe biegi narciarskie do zmiany postrzegania ich marki. I bardzo dobrze, ale co z innymi sportami, dyscyplinami, które nie są na tyle medialne? Powiem krótko: jest źle.

Zbigniew Bródka ze złotym medalem igrzysk w Soczi

Niech za przykład posłuży Zbigniew Bródka -  nasz złoty panczenista z igrzysk olimpijskich w Soczi z 2014. Na co dzień jest strażakiem. Dlaczego? Bo jego sport jest traktowany przez reklamodawców po macoszemu, wybitny sportowiec nie jest w stanie skupić się w 100% na treningu, bo musi jakoś utrzymać rodzinę.

Kolejną dyscypliną sportową, w której odnosimy ogromne sukcesy jest żużel. Kilka razy z rzędu zdobywaliśmy tytuł Drużynowych Mistrzów Świata. Mamy też Indywidualnego Mistrza Świata - Tomasz Gollob (na zdjęciu) zdobył ten zaszczytny tytuł w 2010 roku, możemy się pochwalić najlepszą ligą żużlową na świecie. Po prostu jesteśmy bezsprzecznie najlepsi, a mimo to co roku większość drużyn w polskiej lidze ma niemałe problemy z uzyskaniem licencji na jazdę w danym sezonie w najlepszej klasie rozgrywkowej. Z czego to wynika? Zgodzę się, że szefowie klubów często tworzą tzw. piramidy finansowe, które powodują te problemy, ale jedna rzecz mnie zastanawia: dlaczego skoro jesteśmy tak wysoko w hierarchii światowej, tak ciężko jest znaleźć sponsora, który pokryłby chociaż część kosztów. Takim sposobem zarządzania ligą, nie pierwszy raz doprowadzimy do ruiny to, w czym jesteśmy naprawdę dobrzy. Nie wspominając już o tym, że co raz częściej przez brak funduszy niszczymy marzenia młodych zapaleńców, którzy rezygnują z uprawiania tej pięknej dyscypliny sportu, bowiem to właśnie na początku kariery, kiedy nie ma się wypracowanej odpowiedniej pozycji na tym małym rynku, najbardziej potrzebny jest lojalny i cierpliwy sponsor, który jest zdolny zainwestować w młodego pasjonata jazdy na motocyklu bez hamulców.

Nie pozostaje mi nic innego jak wystosować apel do możnych środowiska marketingu sportowego, aby przestali ciągle promować piłkę nożną, w której, nie ukrywajmy, bardzo dawno temu nic znaczącego nie osiągnęliśmy. Proszę, zauważcie, że istnieją też inne dyscypliny sportu, dyscypliny, w których mimo zmniejszonych nakładów finansowych, odnosimy sukcesy na światowym poziomie. Pomyślmy, coby było, gdyby choć mały procent pieniędzy, które inwestuje się w polską piłkę nożną, poszło na przykład na panczeny. Bylibyśmy potęgą na miarę Holandii, tymczasem, w Polsce nie mamy nawet jednego krytego lodowiska do łyżwiarstwa szybkiego...


niedziela, 24 maja 2015

Biust jak blachodachówka. Seks w reklamie.

Golizna w telewizji przed godziną dwudziestą trzecią już nikogo nie dziwi. Reklamówki i spoty wszelkiego rodzaju i wszelkiej maści operują nagością oraz seksualnością w ogóle na rozmaitych stopniach (nie)przyzwoitości. Niegdyś jedynie roznegliżowane kobiety kusiły nas do zakupu świeżo palonej kawy, teraz mamy do czynienia również coraz częściej (i bardziej) z rozebranymi mężczyznami (chociażby najnowsza reklama perfum Si od Armaniego, gdzie - o dziwo - pani posiada na sobie pełny komplet odzienia, czego nie można powiedzieć o rozfragmentowanym panu). Zresztą, jeśli chodzi o tę markę, bardzo często odwołuje się ona do tematu płciowości w swoich reklamach - nierzadko zapraszając do wystąpienia w nich sławne osobistości np. Cristiano Ronaldo czy Davida i Victorii Beckhama. 

Source: www.dailybillboardblog.com

Co kryje się pod tak częstym i niemal desperackim sięganiem po goliznę? Chęć bycia właśnie Tym Kontrowersyjnym i Zaskakującym na rynku, podnosząc przy okazji sprzedaż serków topionych? Chęć dopędzenia amerykańskich spotów, „wyzwolonych” z ram żenującej wstydliwości? A może zwykłe pragnienie przyoszczędzenia na kreacjach dla aktorów występujących w spotach? 

Okazuje się, że choć wszystkie te powody są zgoła absurdalne, trzeci jest najbliższy prawdy. Chyba.
Czy seks jest remedium na poprawę przychodów? Idealnym narzędziem do wykreowania silnego wizerunku bez włożenia większego wysiłku w promocję? 

Source: jackgibson.wordpress.com

Badania pokazały, że seks w reklamie nie sprzedaje nic innego poza samym seksem, bo z pewnością nie sprzedaje oferowanego produktu (bądź usługi). Badania z 2007 studentów University College London pokazały, że po obejrzeniu różnych reklam, w których pokazane zostały treści seksualne, zapamiętywanie marek czy produktów przez respondentów była na dwukrotnie niższym poziomie niż w przypadku zapamiętywania marek z reklam pozbawionych kontekstu erotycznego. Przedstawiając wyniki liczbowo było to kolejno: 9,8% mężczyzn zapamiętujących markę i produkt z reklam o treści seksualnej, porównując do 20% mężczyzn, którzy zapamiętali marki i produkty z reklam o charakterze odseksualizowanym U kobiet procent ten wynosił odpowiednio: 10,85% w przypadku oglądania reklam o treści seksualnej i 22,3% w przypadku reklam neutralnych seksualnie.

Source: washingtonpublishers.com

Niezwykle rzadko zdarza się, że seks i seksualność w reklamie pomaga stworzyć silny wizerunek marki. Częściej konsumenci – zwłaszcza w Polsce – traktują taki zabieg jako desperację i tanie granie na ich uwadze. Tanie i przereklamowane, bo coraz częściej seks pojawia się w reklamach produktów zupełnie niezwiązanych z tematem płci. W polskiej kulturze opartej dość mocno na chrześcijańskich fundamentach, nagość związana jest z intymnością, bliskością czy wstydem, więc nierozważna zabawa z taką symboliką wydaje się być niezwykle ryzykowna. Czasem może oznaczać medialne samobójstwo.

Source: wiadomosci.gazeta.pl
Golizna ulokowana w złym kontekście, czyni śmieszną nie tylko reklamę, ale produkt i (co za tym idzie) całą firmę. Najbarwniejszym przykładem takiego nieostrożnego igrania z tematem seksu w reklamie był billboard blachodachówki firmy Sara. Co blachodachówka ma do pani w bieliźnie? 

Próbowałam znaleźć jakieś błyskotliwe porównanie, ale niestety nie udało mi się niczego wymyślić. Może drobna pomoc? ;) 

piątek, 22 maja 2015

Nowe gadżety reklamowe.

W dziejących czasach marketingowcy prześcigają się w pomysłach na gadżety które wypromują firmę.
Lidzie często zapamiętują coś dzięki drobnymi upominkowi, który dostają od firmy, a na nim widnieje logo i telefon lub adres fanpage'a lub strony internetowej.

Długopis to narzędzie pracy, które każdy z nas posiada przy sobie każdego dnia więc jest doskonałym gadżetem promocyjnym. 

Kubek z logo firmy i telefonem to kolejna rzecz, która przekona do skorzystania z usług przez obdarowanego. Przecież każdy z nas pije kawę lub herbatę czy tonę domu czy w trakcie pracy. 

W XXI wieku popularne stały się zarówno wlepki jak i gumowe bransoletki na których widnieją dane potrzebne do kontaktu z firmą. 

Koszulki zaś są być może formą nieco droższą od pozostałych, ale doskonale wpisują się w kanon produktu mającego na celu zachęcenie do wybrania "właśnie tej firmy".

Reasumując tego typu forma przyciągania klientów jest powszechnie stosowanym oraz popularnym narzędziem stosowanym w marketingu, a także Public relations, bo czego sie nie robi by poprawić wizerunek swojego przedsiębiorstwa?

czwartek, 21 maja 2015

To czego tak brakuje reklamie na Białorusi

Na Białorusi brakuje doświadczenia w marketingu w zakresie  marketingu detalicznej operacji


Białoruski rynek handlu detalicznego w najbliższych latach będzie dynamicznie wzrastać. Już w najbliższy rok-dwa oczekuje się poważna walka między dużymi graczami za konsumenta. Jednak dziś większość właścicieli sieci jak długo bagatelizują rolę inwestycji do marketingu, które uwarunkują ich sukces w przyszłości.

Socjalna reklama na Białorusi tworzy się nie na profesjonalnym poziomie, czasami powstaje myśl, że ją robią "dla haczyka". U obywateli ona czasami wywołuje odwrotne emocje: ironię i niezadowolenie zamiast chluby.

Socjalna reklama często jest przewidziana na bardzo szerokie audytorium, które niepokoją ogólnoludzkie problemy : walka z gwałtem, ochrona przyrody, zdrowie dzieci (i społeczeństwa na ogół, narkomania, AIDS. Cel PSA - zmienić stosunek publiczności do jakiegokolwiek problemu, a w długoterminowej perspektywie - stworzyć nowe socjalne wartości.


Ogólnie ten filmik pokazuję jak Prezydent Białorusi ustrasza urzędników(chociaz tłumaczenie jest niepoprawne i takie napisy, że niby Łukaszenka jest w Poznaniu na PKP):


Może też w takim stylu spróbować reklamować produkty na Białorusi. Coś (czyli w przypadku Białorusi - ktoś ), co Białoruś ma najbardziej wpływowego na białoruskich ziemiach, czyli prezydenta A. Łukaszenka. To znaczy, że większość odbiorców będą parzeć na taką reklamę z większą ciekawością i stopniowo będzie wzrastać popyt jakiegokolwiek produktu. Takie zdanie jest podzielone pomiędzy białoruskim społeczeństwem.  Inni uwazają, że jeśli w reklamie jest Łukaszenka - to nie chcę mieć z tym nic wspólnego( ani kupowanie produktu, ani oglądanie samej reklamy).

udf.by


środa, 20 maja 2015

Neuromarketing – zajrzyjmy w głąb mózgu konsumenta

W dzisiejszych czasach specjaliści od marketingu mają w swoich rękach wiele narzędzi służących im do badania konsumentów pod kontem ich zapotrzebowania na dany produkt, oraz tego jak reklamy i inne techniki zachęcania klientów do zakupu danej rzeczy działają na ich decyzje. Bardzo efektywnym sposobem na sprawdzenie tychże elementów są profesjonalne badania neuromarketingowe. Mają one na celu zbadanie tego, jak mózg człowieka reaguje na różnego rodzaju bodźce marketingowe. Poprzez to można powiedzieć, że zagląda się w głąb ludzkiego mózgu, aby sprawdzić co dzieje się w nim podczas dokonywania decyzji w procesie konsumenckim.

Źródło: http://skeptikai.com/wp-content/uploads/2012/05/brain-neuromarket.png

Neuromarketing jest pojęciem szeroko rozumianym, gdyż oznacza łączenie badań naukowych z marketingiem i biznesem. Tego typu badania są bardziej efektowne i dają o wiele dokładniejsze wyniki, w porównaniu do tradycyjnych metod badania opinii konsumentów, takich jak przeprowadzanie ankiet wśród odbiorców. W tym przypadku ludzie mówią w zupełności odmienne opinie o danych reklamach, czy to produktach. Ich zdania są inne niż te w rzeczywistości, na co składa się „burza mózgów” rozgrywająca się w ich podświadomości. Nie wiedzą, że odpowiadają nieświadomie.

Do badań neuromarketingowych, służących sprawdzeniu na jakie ośrodki mózgowe działają poszczególne bodźce zewnętrzne wykorzystywane w reklamie służą specjalistyczne narzędzia. Zalicza się do nich:
·  rezonans magnetyczny
·  tomografy komputerowe
·  elektroencefalograf

Badania te udzielają nam odpowiedzi na pytanie o nieświadome decyzje podejmowane przez konsumentów. Poza wymienionymi metodami badań istnieją ponadto trzy inne, o których działaniu warto wspomnieć, a są to:
·  elektromiografia
·  eye tracking
·  reakcja skórno – galwaniczna

Przeprowadzono już do tej pory wiele badań tego typu, dzięki którym producenci mogli się dowiedzieć jakiego rodzaju reklamy będą przynosiły oczekiwane korzyści. Pozwoliło to zrozumieć jakie mechanizmy zachodzą w mózgu konsumenta podczas podejmowania decyzji. Wyróżniono także trzy ośrodki w mózgu, którym przyporządkowane są poszczególne funkcje. Pierwsza część odpowiada za podejmowanie decyzji, druga odpowiedzialna jest za dostarczanie emocji, a ostatnia za logiczne rozumowanie. 

Źródło: http://media.tumblr.com/982b6d288045130a6cde905ecb87f629/tumblr_inline_n5y3296qAw1sb6loe.jpg

Takie badania neuromarketingowe pozwalają zrozumieć podłoże nieświadomych i irracjonalnych decyzji konsumentów. Nie byłoby to możliwe bez odpowiedniej wiedzy na temat poszczególnych części ludzkiego mózgu. Jak widać nauka i marketing odpowiednio połączone, w całości są niezwyciężone.

Jednym z ciekawszych według mnie badań tego typu jest eksperyment „Pepsi challenge”, polegający na podaniu ludziom Pepsi i Coca-coli w dwóch nieoznakowanych kubkach. Większość z nich uznała, że bardziej smakuje im Pepsi, ponieważ była ona słodka w smaku, ale gdyby przyszło wypić im całą butelkę z pewnością wybór padłby na Coca-cole. Ostateczny wynik był odmienny, bowiem Coca-cola wygrała. Każdemu kojarzyła się ona z dzieciństwem, logiem, reklamami telewizyjnymi i oryginalnym smakiem. Emocje wzięły górę nad resztą, one też mają znaczny wpływ na podejmowane przez nas decyzje.  

Źródło: http://tusejemplos.com/wp-content/uploads/2014/12/neuromarketing.png

Jak możemy zauważyć narzędzia neuromarketingu są zdumiewająco efektowne i dostarczają producentom niezmiernie dużą ilość informacji o tym, jakie elementy reklamy najbardziej oddziałują na ich obiekt zainteresowania, czyli na nas - konsumentów.



wtorek, 19 maja 2015

Strzałka, kropka i kółeczko. Co oznacza to logo?

Logo. 

Niby banalna rzecz. Widzimy je na co dzień. Niektóre są nam bliższe, inne mniej. Większość firm (jeśli nie wszystkie) posiada własne unikatowe logo, które pozwala zidentyfikować ich przedsiębiorstwo na rynku. Wyróżnić spośród konkurencji. Jest to także sposób na komunikację z potencjalnym klientem, wejście z nim w interakcję. Oczywiście, logo można przypisać nie tylko samej marce, ale również: agencji, organizacji, produktowi, usłudze, przedsięwzięciu, imprezie, projektowi lub samej idei. Jest to przede wszystkim wyróżnik, chociaż jest to nadal zbyt ogólnikowe traktowanie tak ważnego składnika, który buduje wizerunek i tożsamość firmy.

Logo jest graficzną interpretacją brzmienia lub/i znaczenia nazwy. Zawsze nawiązuje w pewien sposób do prezentowanego przedmiotu lub zjawiska, stąd żadne logo nie jest (a przynajmniej nie powinno być) przypadkową zbitką logotypu oraz doborowych symboli. Zawsze jest to spójna kompozycja niosąca za sobą głębsze, sugestywne znaczenie. 

A czy wy wiecie, co czai się pod logami znanych wam marek? W tym wpisie pokażę wam dziesięć przykładów znanych brandów, których znaki graficzne kryją w sobie drugie dno.

1. BMW


W historii BMW na początku miało związek z lotnictwem. Ich logo nawiązuje do tej tradycji. Białe pola symbolizują śmigła samolotu, zaś niebieskie pola reprezentują błękit nieba.

2. Carrefour

Słowo „carrefour” z francuskiego oznacza „rozdroże”. Logo owej sieci hipermarketów nawiązuje do tego w oczywisty sposób. W logo widoczne są dwie strzałki wskazujące dwa odrębne kierunku („drogi”). Na dodatek, znak graficzny został zaprojektowany z użyciem trzech kolorów. Spostrzegawczy widzą, że są to barwy francuskiej flagi: czerwony, biały i niebieski. 

3. Amazon

Żółta strzałka przy logotypie zaczyna się przy literze A i wskazuje na literę Z. Jest to nawiązanie do pojęcia „alfy i omegi” czyli swoistej obietnicy, że właśnie ten sklep internetowy zawiera wszystko, czego potrzebuje konsument (od A do Z). Całkiem trafnie, w końcu to największy sklep online na świecie.
Strzałka może być również interpretowana jako uśmiech zadowolonego klienta.

4. Toyota

Trzy eliptyczne kształty w logo toyoty reprezentują trzy serca: serce klienta, serce produktu i serce postępu technologicznego. Co więcej, założycielem marki był Japończyk Toyoda Sakichi, który zrezygnował z nazwania swojej marki dokładną transkrypcją swojego nazwiska. Wytłumaczenie? Zapisanie „Toyoda” po japońsku wymaga użyciu dziesięciu kresek, „Toyota” jedynie ośmiu. Cyfra 8 jest w Japonii uważana za pomyślną. 

5. Apple

Prawdopodobnie logo marki Apple oznacza słynny „zakazany owoc” z biblijnej opowieści o Adamie i Ewie. 

6. FedEx

Na pierwszy rzut oka jest to niezauważalne, ale przestrzeń pomiędzy literą „E” i „X” tworzy strzałkę, która symbolizuje postępowe myślenie i odważne spoglądanie firmy w przyszłość. Może oznaczać również sam fakt prowadzenia działalności zajmującej się przewozem przesyłek. 

7.  Adidas

Logo Adidas przypomina górę, która reprezentuje przeszkody, które ludzie muszą pokonać. Pierwotnie logo składało się z samych trzech pasków, które nie miały bliższego znaczenia, stąd nowy znak nawiązuje do tej tradycji. 

8. Sony VAIO

„VA” w logo zostało zaprojektowane tak, aby przypominało falę analogowego sygnału, zaś „IO” przypomina cyfry 1 oraz 0, które nawiązują do kodowania cyfrowego (tzw. programowanie zero jedynkowe).  Logo łączy w sobie ideę tradycji oraz nowoczesności. 

9. Beats

Znak sławnej firmy produkującej słuchawki. Jeśli się przyjrzycie, zobaczycie, że ich logo także włożyło jedną parę. ;) 

10. Toblerone

Marka ta pochodzi ze szwajcarskiego miasta Bern, które również znane jest jako „Miasto Niedźwiedzi”. Jeśli się przyjrzycie, zobaczycie kształt niedźwiedzia wtopiony w górę nad logotypem. 

Oto moje dziesięć propozycji. A może wy znacie jakieś loga, które mają w sobie ukryte znaczenie? 

Pieczone ziemniaczki i wolność słowa czyli: najbardziej denerwująca reklama?

Reklamy kojarzą się zazwyczaj z mniej lub bardziej irytującymi zabiegami wmówienia nam, że chcemy coś kupić, zrobić lub przeciwnie – nie możemy sobie na coś pozwolić. Trudno jest sobie wyobrazić coś bardziej denerwującego niż poniższa top3: 

1. Głupawe, ale viralowe reklamówki telewizyjne z kompletnie nietrafionym (i nietrawionym) podkładem muzycznym
2. Głupawe, ale mniej viralowe reklamy radiowe oferujący medykamenty na hemoroidy
3. Reklamy przeglądarkowe typu pop-out (których nawet przedstawiać nie trzeba, szczęśliwie adblock radzi sobie z nimi niezawodnie)

Jest jednak (odrobinę anachroniczna) forma reklamy, która jest dużo bardziej irytująca, zwłaszcza, że często w weekendy działa jak alarm budzika. W Polsce na szczęście występuje nadal sporadycznie, jednak w innych krajach takie metody marketingowe są szeroko stosowane... 

Sound trucks. Nazwa nie ma polskiego odpowiednika, lecz sound trucksy nie są niczym innym jak samochodami (najczęściej vanami) wyposażonymi w system nagłaśniający, zazwyczaj używany do odtwarzania nagranych już wiadomości (o wysokim poziomie głośności) podczas jazdy dookoła terenów mieszkalnych oraz dzielnic rozrywkowo-handlowych. Ten rodzaj reklamy w wielu krajach najczęściej jest wykorzystywany we wszelkich kampaniach wyborczych jako jeden ze sprytniejszych posunięć sztabu, ale bywa też oczywiście stosowany jako jeden z środków promocji produktów (jak na przykład w Polsce). Nas będzie interesował pierwszy przypadek, jako że jest znacznie barwniejszy - zwłaszcza na przykładzie Japonii, państwa "kultury szumu".

Skąd pomysł na tak niekonwencjonalną formę reklamy? Japońska prawo ściśle limituje dystrybucję plakatów (z powodu ograniczonej przestrzeni i ponadprzeciętnego zagęszczenia tzw. outdooru, zwłaszcza w centrum) oraz zasady tworzenia audycji i spotów wyborczych. Między innymi kandydat nie może kupować własnych reklam, wszystkie jego ogłoszenia są sponsorowane przez rząd i są silnie limitowane (format i ilość bannerów w gazetach, długość spotów i audycji w mediach). Z tego powodu jest to jeden z niewielu środków, jakie ma do dyspozycji sztab wyborczy, aby przedstawić swojego kandydata potencjalnym wyborcom i obejść surowe ograniczenia. 

Source: http://www.japan-talk.com/jt/new/why-Japan-is-loud

Taki sposób jest „asem w rękawie” głównie partii prawicowych, które bez żenady z niego korzystają, ale nie pogardza nim także skrajnie lewicowa Japońska Partia Komunistyczna. 

Jaki jest stosunek samych Japończyków do sound trucków (jap. gaisensha)? Nie trudno sobie wyobrazić ich niezadowolenie. Japońskie miasta – nie wspominając o urbanistycznym molochu jakim jest Tokio – same w sobie są głośne. Jak podaje Instytut Ochrony Środowiska Metropolii Tokio - poziom hałasu w centrum waha się pomiędzy 52 a 69 dB, natomiast w strefach podmiejskich natężenie wynosi między 46 a 65 dB. Dla porównania jak niepokojąca jest to skala warto wspomnieć, że 70 dB to dolny próg, który może spowodować niekorzystne zmiany w organizmie. Zaliczamy do nich zmęczenie układu nerwowego, obniżenie czułości wzroku, utrudnienia w zrozumieniu mowy, porozumiewaniu się, problemy ze snem i odpoczynkiem organizmu. Hałas nie wpływa szkodliwie jedynie na sam narząd słuchu, ale również na psychikę i układ nerwowy człowieka - warto o tym pamiętać. 

Source: http://en.wikipedia.org/wiki/Sound_trucks_in_Japan#/media/File:Japanese_political_sound_truck.jpg

Na osoby używające sound trucków często wpływają liczne skargi ze strony zirytowanych do granic obywateli. Trudno jest im się dziwić, tym bardziej mając na względzie fakt, że w Japonii różnego rodzaju elekcje odbywają się aż na trzech poziomach – lokalnym, prefekturalnym (odpowiednik naszych wojewódzkich) oraz państwowym – a każdy z nich przypada na inny okres. Można więc powiedzieć, że gaisensha znikają na bardzo krótko z japońskich ulic i regularnie się na nich pojawiają. Faktem, który potęguje niezadowolenie ze śliskiego sposobu promowania swoich kandydatów przez polityków jest to, że japońska policja przeważnie ignoruje taką działalność partii, pozwalając im swobodnie działać „w myśl wolności słowa”.

Oczywiście, „krzykliwe vany” (a musicie wiedzieć, że politycy zdzierają swoje gardła w niesamowity sposób) nie tylko są wykorzystywane w kampaniach wyborczych. Są także sposobem reklamy i promocji zwykłych produktów, usług czy lokalów. Nie jest wcale niczym rzadkim sytuacja, w której siedzimy na ławce w japońskim parku, a obok nas przejeżdża samochód reklamujący gromko i z niesamowitym entuzjazmem „pieczone ziemniaczki”. 

(sound truck w anime) source: http://likeafishinwater.com/2013/08/24/weekly-review-of-transit-place-and-culture-in-anime-55/

Szczęśliwie sound trucki są problemem coraz częściej zauważanym. Podważana jest także ich skuteczność, bowiem jaki stosunek do firmy (bądź polityka) korzystającej z tego typu reklamy będzie miał potencjalny konsument, jeśli w niedzielę o ósmej rano zostanie zbudzony gromkim komunikatem z megafonów o promocyjnych usługach przeprowadzkowych? Warto dodać, że niedziela często jest jedynym dniem wolnym dla wiecznie zapracowanych Japończyków, którzy opuszczają miejsca pracy nierzadko po dwudziestej pierwszej.

A co wy sądzicie o tego typu metodzie stosowanej przez sztab wyborczy? Jeśli chodzi o mnie, jestem przeszczęśliwa, że polscy politycy nie wpadli jeszcze na podobny pomysł. Cieszę się, że wszelkie bronkobusy i inne tego typu automobile kandydatów na prezydenta są, ku naszej uldze, nieme. Trzeba jednak pochwalić japońskich działaczy za kreatywność w próbie ominięcia limitów reklamowych w kampanii wyborczej. 

sobota, 16 maja 2015

Bo duże lepiej widać

Czy wielkość ma znaczenie? A może to właśnie zastosowana technika jest ważniejsza? Zapewne moglibyśmy na ten temat dyskutować godzinami. By nie rozwodzić się za długo, podpowiem Wam, że dzisiaj to właśnie rozmiar odegra pierwszoplanową rolę. Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na dwie konkretne kampanie uliczne.

Na pierwszy ogień pójdzie Panasonic. Marketingowcy tej firmy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie jak najlepiej zareklamować nowy aparat z nowoczesnym zoomem optycznym? Mianowicie złożyli oni obietnicę zobaczenia szczegółów, które człowiek może dostrzec tylko i wyłącznie przy pomocy szkła powiększającego. W ten sposób niewielkie przedmioty przybrały gigantyczne rozmiary. Efektem działań Japończyków są ogromne ławki rozstawione po Londynie, a także nienaturalnych rozmiarów kubeczki, czy kasztany. Przechodnie mogli zobaczyć świat widziany przy pomocy ośmiokrotnego zoomu. Sprawnie przeprowadzona akcja promocyjna pozwoliła Panasonicowi Lumix stać się jednym z najlepiej sprzedających się aparatów.





W podobny sposób zabrali się do pracy twórcy kampanii społecznej, która miała nakłonić do regularnego badania piersi w celu wczesnego wykrywania zmian chorobowych. W ramach akcji na ulicach Nowej Zelandii pojawiły się monstrualne, dmuchane imitacje nowotworów, skutecznie uniemożliwiające poruszanie się po mieście. By dodatkowo pokazać jak niebezpieczne są niewykryte guzy, objętość balonów wzrastała.





Czy taka kampania społeczna nie zmusza do refleksji ?

piątek, 15 maja 2015

Zapał zwiększa zakup

Czy zastanawialiście się kiedyś, kto jest najlepszym klientem i jednocześnie najlepszym przyjacielem wszystkich ludzi z marketingu? Otóż według mnie są nimi wszelkiego rodzaju hobbyści i entuzjaści. No pomyślcie o tym- entuzjaści to ludzie, którzy często mają aż obsesję na punkcie jakiegoś produktu lub marki. Są ludźmi, którzy doczytają do końca magazyn poświęcony danej tematyce, gdy będziecie z nimi rozmawiać o kupnie samochodu, znajdą dla was najlepszy przerzucając setki ofert dla przyjemności, albo przekonają was, dlaczego samochód marki x jest najlepszym wyborem i bije na głowę całą resztę tego, o czym myśleliście. Entuzjaści są po prostu spełnieniem marzeń dla każdego człowieka zajmującego się reklamą lub marketingiem,a oto kilka powodów, dlaczego mogę tak uważać.

1. Wielu ludzi pyta o zdanie entuzjastów, przed zakupem  w danej dziedzinie.
Czy to szukając pomocy na forach tematycznych, czy pytając o to znajomego który ma lekkiego bzika na punkcie dajmy na to  aparatów. Entuzjaści mają ogromny wpływ na zakupy swojej rodziny i znajomych.

2. Entuzjaści mają pieniądze i uwielbiają kupować.
Kiedy zakocha się w produkcie- czy to zegarku, aparacie, czy telefonie komórkowym, to nie tylko poleci go znajomym, ale też kupi go dla siebie samego. I zwykle mają spory budżet przeznaczony na gadżety i sprzęt z ich dziedziny zainteresowań. Ponad 39 % Amerykańskich entuzjastów i hobbystów to ludzie zarabiający ponad 100 tysięcy dolarów w przeciągu 3 miesięcy, wydają też statystycznie o 33 % więcej pieniędzy na produkty z dziedziny ich zainteresowania, niż robi to przeciętny człowiek.

3. Entuzjaści pożerają wiedzę o produkcie.
 Kiedy ludzie od marketingu reklamują się w mediach, które dotrą do naszych hobbystów ( czy to chodzi właśnie o fora, czy czasopisma etc.), mogą mieć pewność, że ich praca nie pójdzie w próżnie. Entuzjaści mają ponad dwukrotnie większą szansę na bycie fanatycznymi wręcz czytelnikami forów internetowych, magazynów tematycznych i kanałów telewizyjnych poświęconych ich ulubionej tematyce. Spędzają też ponad 30% więcej czasu, przeglądając zawartość internetową dotyczącą ich hobby.

4.Ich oddanie buduje zaufanie.
Dotarcie do entuzjastów dodaje marce autentyczności, cenionej przez wielu innych użytkowników. Poprzez entuzjastów danej marki, którzy uważają za całkowicie naturalne dzielić się swoją opinią poprzez media społecznościowe, budują oni zaufanie, dzięki któremu marka może zyskać innych, bardziej sceptycznych klientów

Jak się dowiedziałem, nie chodzi o to ilu ludzi zobaczy Twoją reklamę, tylko o to jak duże wpływy wywrze ona na nich i na ich bliskich. A wydaje mi się, że entuzjaści są niemal darmową formą najbardziej skutecznej i zaraźliwej reklamy, jaką może dostać dana marka. Dlatego też są tak bardzo cenieni przez producentów produktów.

Drony dostarczą przesyłki


Prężnie rozwijajacy się i wielobranżowy sklep internetowy zdobył na przestrzeni lat uznanie ze względu na sprawne obsługiwanie zamówień i krótki czas dostawy produktów. Czas ten ma się skrócić jeszcze bardziej, a wszystko za pomocą...dronów. Opcja ma wejść w życie już w tym roku. Dziennikarze „Guardiana” podają jednak rok 2018, szybszy termin jest według ich badań niemożliwy do osianięcia. Prezes Amazon – Jeff Bezos ujawnił w programie „60 minut” nowe rozwiązanie w dostarczaniu paczek. Patent był utrzymywany w tajemnicy – teraz po jego ujawnieniu, inne koncerny zastanawiają się jak ich konkurent chce zrewolucjonizować świat kurierów i podchodzą do pomysłu z dystansem. Tymczasem, Bezos opublikował pierwsze prototypy takich dronów. Będą to maszyny z ośmioma śmigłami, po 30 centymetrów każde.
Bezosobowe urządzenia mają dostarczyć przesyłkę nie ważącą więcej niż 2,26 kilogramów do klienta w przeciągu godziny od złożenia zamówienia. Prawie 90% procent zamówień nie przekracza tej wagi, jedyna przeszkoda, która stoi na drodze do realizacji przedsięwzięcia to zgoda Federalnej Agencji Lotnictwa. Prime Air, czyli „latający kurierzy”, będą poruszać się po przestrzeni powietrznej Stanów Zjednoczonych, a zatem muszą spełnić szereg kryteriów związanych z bezpieczeństwem. Osoby sceptycznie podchodzące do projektu, mają wiele uwag, podobnie jak FAL. Począwszy od kwestii dotarcia urządzenia do domu klienta, jak i kradzieży go na ulicy.
Dziennikarze BBC, po opublikowaniu reportażu o nieludzkich warunkach pracy w firmie Amazon przyczynili się do tego, że świat zobaczył mobbing i wykorzystywanie pracowników. Reporter, który zatrudnił się na potrzeby materiału w jednej z filii Amazon, nagrał wszystko ukrytą kamerą. Założyciel sklepu internetowego nie mógł zatem zaprzeczyć zarzutom stawianym przez osoby z zewnątrz. Aby odwrócić uwagę od chwilowej nagonki na firmę, opowiedział o dronach dostawczych.
Wracając do systemu, zgodnie z którym mają funkcjonować maszyny, pracownicy mają uruchamiać je spod centrów logistycznych Amazon, by te mogły po chwili lądować przed domami klientów z paczkami umieszczonymi w pudełkach z plastyku. Po upuszczeniu przesyłki przed domem, mają wracać do bazy. Transportery co ciekawe nie maja być zdalnie sterowane. Same mają znaleźć trasę i dzięki modułowi GPS i współrzędnym geograficznym wprowadzonych do ich pamięci. Po chwili lądować przed domami klientów z paczkami umieszczonymi w pudełkach z plastyku.
Celem, do którego dąży Amazon, jest również wykorzystanie kawałka przestrzeni powietrznej, która znajduje się powyżej 61 metrów nad ziemią - tam gdzie kończy się większość budynków - a poniżej 152 metrów, tj. gdzie zaczyna się przestrzeń lotnictwa cywilnego. Firma nabyła w Kanadzie zalesioną działkę i przeprowadza - z pełnym błogosławieństwem kanadyjskiego rządu - loty eksperymentalne. Co ciekawe, miejsce to znajduje się niewiele ponad 600 metrów (2 tys. stóp) od granicy z USA.
Decyzja firmy, aby rozbić obóz w Kanadzie, została spowodowana frustracją, jaką wywołały nieudane próby przekonania amerykańskiej administracji do wydania zezwolenia na testy dronów w stanie Waszyngton. W zeszłym tygodniu dyrektor wykonawczy Amazona stawił się nawet przed podkomisją Senatu USA i ostrzegł, że hamowanie przez federalnych regulatorów ambicji firmy, związanych z uruchomieniem usługi dostawy przesyłek za pomocą dronów o nazwie Prime Air, będzie miało swoje konsekwencje.

Paul Misener, wiceprezes Amazon ds. polityki społecznej, nie powiedział jednak senatorom, że w tym samym momencie, w którym z nimi rozmawiał, drony należące do firmy brzęczały na niebie nieopodal północnej granicy kraju.  Ale to właśnie drony są postrzegane przez wiele firm technologicznych oraz ekspertów ds. lotnictwa, jako następna granica innowacji, za którą kryją się miliardy dolarów potencjalnego zysku. A koncerny takie jak Amazon nie zrezygnują łatwo z tak ogromnego zysku, rzędu milionów dolarów.


środa, 13 maja 2015

Hostessa zwana promocją

Czy przychodzi taki czas w którym firma może sobie pozwolić na brak reklamy,czy promocji ? Nie, nigdy nie przychodzi czas na urlop od szeroko rozumianego marketingu. Nawet marki o stabilnej pozycji na rynku nie przestają inwestować w zabieganie o lojalność klientów oraz ich pozyskiwanie.


Klienci są coraz bardziej wymagający dlatego też firmy oprócz standardowych form reklamy coraz częściej wykorzystują formułę face to face. Jest to forma promocji za pomocą pracy hostessy. Rozbudowana już na szeroką skalę formuła  podwyższyła wymagania w stosunku do hostess. Aby w pełni zadowolić kupujących  uwagę zwraca się na właściwe przygotowanie przez hostessę w kwestiach dotyczących promowanego asortymentu jak i na umiejętności odpowiedniej komunikacji, ponieważ w takiej formie promocji podstawą jest bezpośredni kontakt z obecnymi, jak i potencjalnymi klientami. Profesjonalna hostessa  powinna mieć wiedzę na temat firmy, którą w czasie swojej pracy będzie reprezentowała. Jest to niezbędne  do lepszej prezentacji oferty. hostessa jest  wizytówką marki, którą prezentuje musi więc  wzbudzać zainteresowanie i przyciągnąć do siebie klientów. W tej funkcji główną rolę odgrywa uśmiechnięta i ubrana w odpowiedni strój hostessa. Strój przy tej formie promocji jest bardzo ważny,  ponieważ hostessa chodząc po sklepie jest już zauważana przez potencjalnych klientów – można by było powiedzieć, że jest marką samą w sobie. Często stroje są w barwach promowanego produktu np. hostessa stojąca na promocji MILKI ubrana jest w fioletową sukienkę z Logo. 


Najczęściej wykorzystywane narzędzia w tym sposobie marketingu to przede wszystkim prezentacja stoiska z promowanym produktem, dbałość o stanowisko i właściwa ekspozycję produktu. Należy pamiętać, że głównym zadaniem hostessy jest nakłonienie jak największej liczby klientów do zakupy promowanego przez nią produktu. Hostessy zawsze przed promocją dostają od koordynatora wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu, który będą promować. Zawarte są w nich informacje mówiące o samych superlatywach produktu- hostessa zapoznając się z tymi wytycznymi ma podstawy aby podać takie słowa” klucze”, które przekonają potencjalnego  klienta do zakupu.   Dużo łatwiej konsumenci rezygnują z zakupu produktów marki, którą mieli zamiar kupić,  kiedy kupują pod wpływem impulsu. Do zakupu innego „lepszego’  produktu, który promuje hostessa jest często atrakcyjna cena, różnego rodzaju gratisy wydawane przez hostessę, degustacje- pozwalające klientom na spróbowanie produktu (jest to tak zwany Sampling, który sprawia, że klienci mogą wypróbować produkt. Ty m samym hostessa może uzyskać informacje na temat reakcji klienta na dany produkt- dotyczące jego smaku z, zapachu czy sposobu użytkowania).  czy też po prostu urok i wdzięk hostessy, która za pomocą ładnego uśmiechu sprawi, że  dany produkt powędruje do koszyka klienta.


W dzisiejszych czasach przekonanie klienta do produktu jest trudne- sama pracuje jako hostessa więc wiem co mówię. Moim zdaniem forma face to face  jest najskuteczniejszym sposobem poznania przede wszystkim oczekiwań konsumentów wobec danej kategorii towarów i danej marki. Tak prowadzone działania pozwolą firmom  sprawdzić bezpośrednio, w jakim stopniu klienci zainteresowani są danym produktem i jaka jest ich opinia o firmie. 


wtorek, 12 maja 2015

Małe nie znaczy gorsze

Filmy można promować na wszelakie sposoby. Poprzez zwiastuny, plakaty, kontrowersyjne wypowiedzi, eventy z aktorami i twórcami. Po prostu ma być dużo i głośno. 
Studio Marvel przy okazji promocji filmu "Ant-Man" zrobiło coś zupełnie odwrotnego, przy okazji prezentując wyjątkowe poczucie humoru. W całych Stanach Zjednoczonych rozstawili miniaturowe billboardy nawiązujące swoją wielkością do umiejętności głównego bohatera filmu.






W ten sposób Marvel pokazał, że nawet superprodukcję można reklamować w sposób subtelny. Niekoniecznie jest to forma zarezerwowana dla kina autorskiego.

poniedziałek, 11 maja 2015

Reklamy telewizyjne, a zaufanie

To, że telewizja należy do starego modelu mediów wiadomo nie od dziś. Zadając pytanie wśród rówieśników czy oglądają telewizję większa część odpowiedziała przecząco. Takie nośniki jak smartphone, tablet czy laptop wyparły w młodym pokoleniu chęć oglądania telewizji. Na komputerze mogą kontrolować, co chcą obejrzeć i od jakiej minuty zobaczyć. Choć telewizja stara się uatrakcyjnić swój wizerunek niestety nie zawsze jest to przemyślane. W dzisiejszych czasach to telewizję ogląda starsze pokolenie oraz to najmłodsze i to do nich jest skierowane większość reklam np banków, lekarstw czy kolejnych kremów na zmarszczki. A jak jest z zaufaniem odbiorców telewizji do tego typu spotów reklamowych? Okazuje się, że nie są w pierwszej trójce godnych zaufania źródła opinii na temat marek i produktów, a dopiero na czwartym. Jak wśród większości najlepszym źródłem zaufania są rekomendacje znajomych.


                    Źródło: IRCenter. Badanie zaufania do reklamy w telewizji, Styczeń 2015, reprezentatywna próba n=401 aktywnych internautów.



Co ciekawe według IRCenter najbardziej podatni na reklamy sąmężczyźni, a nie kobiety jak by się mogło większości wydawać, osoby młode - do 24 roku życia i te które oglądają programy rozrywkowe np TVP seriale czy Eska TV. 

A jakie reklamy nie są już dla Nas przekonujące? Agencja IRCenter przeprowadziła badania na ten temat pytając internautów o reklamy telewizyjne, które cieszą się małym brakiem zaufania. Znaczącą przewagę mają reklamy leków i różnego rodzaju suplementów, które są na pierwszym miejscu wśród zestawienia. Następnie są kosmetyki na równi z reklamami o tematyce technologii. 
Źródło: IRCenter. Badanie zaufania do reklamy w telewizji, Styczeń 2015, reprezentatywna próba n=401 aktywnych internautów.

Reklamy telewizyjne nie spełniają już funkcji zachęty do kupienia, lecz tasiemca. Puszczone jedna po drugiej o podobnej treści zaczyna męczyć odbiorcę i w taki sposób popularne stało się określenie "zapping" czyli skakanie po kanałach w celu uniknięcia bloków reklamowych. Coraz trudniej jest obejrzeć dany program telewizyjny od początku do końca ""po bożemu" bez przełączania, gdyż czas trwania programu a bloków reklamowych staje się już prawie równa. Oczywiście dla fanów reklam to po prostu drugi seans, lecz ile można oglądać w kółko to samo?

Aleksandra Marchewka

niedziela, 10 maja 2015

Tylko opakowanie vs. aż opakowanie

Nie od dzisiaj wiadomo, że kupujemy oczami. Jednym z instrumentów, jakie mają do dyspozycji marketingowcy, aby nas wizualnie uwieść jest opakowanie. Niby banalna rzecz, lecz niektórzy projektanci potrafią z tej małostkowej sprawy wyczarować prawdziwe dzieło sztuki. Niektóre opakowania są tylko opakowaniami (wiadomo, disajnerskie projekty wiążą się z dodatkowymi kosztami), inne są aż opakowaniami. 

Na czym polega ta subtelna różnica? Zaraz się przekonacie!

Chciałabym kiedyś móc zobaczyć w polskiej telewizji spot reklamowy, w którym lektor będzie zachwalał swój produkt „już teraz w zupełnie nowym opakowaniu”, które naprawdę będzie zupełnie nowe. W dzisiejszych czasach zażartej walki konkurencyjnej, opakowanie przestało jedynie chronić towar przed ewentualnymi uszkodzeniami podczas transportu. Jest to narzędzie stymulujące popyt, aktywizujące zainteresowanie konsumentów danym produktem. Każdy wie, że opakowanie jest sposobem na identyfikację produktu, odróżnienia go od reszty, ale również wyróżnienia spośród propozycji konkurentów. 

Zapraszam do mojej top-listy 15 najbardziej pomysłowych opakowań. Oczywiście, to tylko kilka perełek w całym morzu naprawdę imponujących pomysłów. 

1. Guma do żucia Trident



2. Sok Gloji


3. Ciasteczka piekarni Thelma's



4. Soki owocowe w kartoniku (projekt: Naoto Fukasawa)



5. Herbata Green Berry Tea



6. Miód Made By Bees



7. Słuchawki Note



8. Nike Air



9. Fit Buns High Protein Bread



10. Jajka Just Laid


11. Napój Coca-Cola



12. Danie azjatyckie na wynos



13. Oliwa Mini Oliva



14. Ciastka Bla Bla



15. Masło w kostce Butter! Better!



I jak? Macie swoich faworytów? ;)