wtorek, 26 maja 2015

Kampanie społeczne dotyczące negatywnych zachowań - Proedukacja

W dzisiejszych czas kampanie społeczne odgrywają ważną rolę w świadomości człowieka.
Kształtowane są głownie za pomocą środków masowego przekazu. 

Przykładowe kampanie to:

Piłeś nie jedź!!! - kierowco włącz myślenie !!!

Kampania przeciwko pijanym kierowcom, których jak wiemy mimo dość ostrych przepisów ruchu drogowego nie ubywa. 

Ludzie nie do końca zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, wsiadając za kółko po alkoholu. Nie są świadomi tego, że zagrażają nie tylko sobie ale również innym. Co gorsza ta sytuacja ma miejsce bardzo często dlatego właśnie powstała kampania społeczna pt.: "piłeś nie jedź".



Nie znasz, nie otwieraj !!!

Kolejna kampania społeczna, która powstała po serii wyłudzeń metodą na tzw. "wnuczka".
Starsi ludzie nie zdawali sobie sprawy z niebezpieczeństwa i zwyczajnie dawali się okradać nieznajomym ludziom. Naciągacze wykorzystywali ten fakt, dlatego właśnie powstała kampania społeczna z udziałem Michała Fajbusiewicza.




#bezkomórki - Nie (przy)dzwoń za kierownicą !!!



To kolejna kampania społeczna realizowana jakiś czas temu w Polsce, ponieważ nawet zmiana taryfikatora mandatowo-punktowego nie pomogła w zwalczeniu kierowców rozmawiających przez telefon w czasie prowadzenia pojazdu. Ja przyznam szczerze do pewnego momentu również rozmawiałem przez telefon w czasie jazdy, jednak pomógł mi nomen - omen fakt zatrzymania przez policję, która wystosowała pouczenie pod moim adresem. Postanowiłem wtedy zaoszczędzone na mandacie pieniądze wydać na zestaw głośnomówiący i teraz jestem pewien, że nie tylko nie łamię przepisów, ale również jestem bezpiecznym kierowcą, nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych.


Stop zwolnieniom z WF-u




Kolejna kampania realizowana przez Ministerstwo Sportu. Tym razem powiedzmy razem stop zwolnieniom z zajęć wychowania fizycznego w szkołach. Wielu sportowców takich jak Michał Winiarski, Bartosz Kurek, Marcin Możdżonek czy koszykarz ligi NBA Marcin Gortat zachęcało do aktywnego udziału w lekcjach wf-u. Kampania ta wpłynęła pozytywnie nie tylko na nauczycieli czy rodziców, ale także lekarzy, którzy do niedawna bardzo chętnie wystawiali zwolnienia, często fałszywe, na których podstawie uczniowie mogli np. szybciej wrócić do domu, bądź zaczynać lekcje o późniejszej porze, ponieważ często od WF-u rozpoczynamy zajęcia, bądź też je kończymy.


Idzie zima, zadbaj o swojego zwierzaka !!!




To kolejna kampania mająca na celu poprawę bytu naszych pupili podczas zimy. Często zwłaszcza w gospodarstwach domowych ulokowanych na wsi psy bądź koty przetrzymywane są na dworze, w prowizorycznych budach bądź leżankach, zdarza się również przywiązywanie ich łańcuchem bądź smyczą do budy. A tego chyba, żaden czworonożny przyjaciel nie chciałby doświadczyć, a w ciężkich warunkach pogodowych powinien być zadbany i otrzymać koc oraz co najmniej dwu lub trzykrotnie na dzień ciepły posiłek. To tak niewiele, a może polepszyć ich byt jeśli już muszą przetrzymać zimę na zewnątrz.

Kampanie społeczne to ważny element w edukacji i świadomości nie tylko polaków, ale również ludzi na całym Świecie. Powinno ich być jak najwięcej. Państwo powinno dbać o bezpieczeństwo, ludzi i zwierząt, oraz przeciwstawiać się takim zachowaniom, jak zwolnienia z wychowania fizycznego czy bezpieczną zimę dla zwierząt, a osoby starsze powinny mieć wsparcie od władz, jeśli chodzi o ochronę ich życia i majątku.

W naszym kraju ta sfera edukacji jest na dość dobrym poziomie, ale np. na wschodzie Europy czy w Korei Północnej ten element wykorzystania mass mediów nie jest poruszany i stosowany. Niestety...

Piękna kanony nie obowiązują

Amerykańska marka Lane Bryant, specjalizująca się w projektowaniu odzieży plus size, rzuciła wyzwanie Aniołkom Victoria's Secret. Kampania #ImNoAngel to dowód na to, że nie tylko szczupłe kobiety mogą nosić ładną bieliznę, a atrakcyjność nie zależy od rozmiaru.

Spot promujący nową kampanię marki to 30-sekundowe, czarno-białe wideo bez podkładu muzycznego, gdzie jedynym dźwiękiem są zapewnienia modeli, iż nie są aniołami. Wystąpiły w nim znane twarze modelingu plus size, takie jak: Ashley Graham, Marquita Pring, Candice Huffine, Victoria Lee, Justine Legault i Elly Mayday, a zdjęcia wykonał Cass Bird.





Mimo iż kampania #ImNoAngel to zdecydowany postęp w postrzeganiu osób w rozmiarach „niestandardowych” w świecie modelingu, znalazła swoich przeciwników. Krytycy zarzucili jej, o ironio, dyskryminację osób szczupłych. „My nie podcinamy NIKOMU skrzydeł”, tak Lane Bryant skomentowała zarzuty na Twitterze.

Reklamowa kosmetyczka

Oglądając reklamy kosmetyków chyba najczęściej możemy czuć się oszukiwani i nabierani. Słownictwo w tekstach tych reklam, często miłe i sympatyczne, zdecydowanie usypia naszą czujność. To właśnie strategie w kampaniach reklamowych kosmetyków oddziałują na odbiorców i konsumentów najsilniej.



(www.pudelek.pl)


Znane aktorki, modelki, piosenkarki - ambasadorki znanych marek kosmetyków chętnie pokazują się na plakatach, ale czy naprawdę wierzymy, że korzystają z reklamowanego produktu ? Jednak mimo to, ludzie reagują emocjonalnie, widząc w reklamie postać znaną, a jeszcze lepiej - lubianą. Taka jest zasada - luksusowe perfumy męskie powinien reklamować znany, bogaty aktor. Krem na zmarszczki -najlepiej aktorka która, delikatnie mówiąc, mimo swojego wieku, jest nadal w świetnej kondycji fizycznej. 




(www.olfaktoria.pl)





(www.plotek.pl)



Reklamy kosmetyków wykorzystują również takie zabiegi popularna sensualizacja, która polega na opisywaniu reklamowanego produktu w taki sposób, że można sobie go wyobrazić w dotyku, poczuć jego zapach czy nawet smak. Najpopularniejszym i znanym wszystkim przykładem jest Nivea, której jedna z reklam była pod hasłem: ,,Jak ciepły letni deszcz''.



(www.metaforyka.pl)


Formuła Nivei jest więc bez wątpienia najlepsza w historii! 
Czy ludzie naprawdę są aż tak naiwni? Czy rzeczywiście większość reaguje na reklamy w podobny sposób, gdy gdy swoją twarz pokazują w nich Ci znani i (raczej)lubiani?

Przykłady tak skonstruowanych przekazów reklamowych mają na celu przede wszystkim wprowadzić grupę docelową w dobry nastrój, zapewnić im poczucie, że ich też stać na produkt, którego (rzekomo) używają znane na całym świecie gwiazdy.





Reklama dla nastolatka

Stworzenie reklamy adresowanej do nastolatków to ogromne wyzwanie. Przede wszystkim z powodu podatności na to, co modne i popularne w danym momencie, z powodu braku jakiejkolwiek lojalności wobec marki (za wyjątek można uznać marki ponadczasowe, takie jak Reebok, Nike czy Puma). Wśród nastolatków dominującym zjawiskiem jest niestałość, zmienność gustów, które w gruncie rzeczy dopiero się kształtują. Z konieczności towarzyszy temu dynamiczna i ekspansywna reklama. Niestety, wymagania młodych ludzi rosną bardzo szybko i trudno przewidzieć ich zachowania rynkowe. I o ile zdobycie ich uwagi odpowiednim spotem czy hasłem nie jest przesadnie trudne, utrzymanie zainteresowania wymaga ogromnego wysiłku i nieustannej komunikacji.

Jedna z podstawowych zasad reklamy głosi, że konsumenci zapamiętają przekaz, jeśli zobaczą go przynajmniej sześć razy. W przypadku małoletniej grupy docelowej nie do końca się to sprawdza, gdyż młodzież kojarzy produkt intensywnie reklamowany z masowością, a więc miernością i brakiem oryginalności. Dlatego ważna jest odpowiednia częstotliwość, stosowanie działań promujących markę w sposób mniej nachalny.

W kampanii reklamowej kierowanej do nastolatków ważnym medium jest radio. W życiu młodego człowieka muzyka odgrywa istotną rolę, a słuchając jej w ulubionej stacji wysłucha także spotu reklamowego. Bardzo ważny jest także Internet. Można powiedzieć, że nawet najważniejszy. Dlatego jeśli marka nie istnieje w nowych mediach, w świadomości nastolatka nie istnieje w ogóle.


Młodzi ludzie potrzebują przede wszystkim akceptacji. Poszukują przyjaciół, pierwszych miłości, celów życiowych. To naprawdę wdzięczna grupa docelowa, ponieważ chętnie kupuje często ogromne ilości produktów, szczególnie odzieży. Najważniejsze to wiedzieć, jak do niej dotrzeć.

Zakupy bez powodu

Impulsywny zakup nie jest rzadkością i zależy od specjalnych i celowych zabiegów dokonywanych przez sprzedawców. Różnego rodzaju sklepy poświęcają wiele czasu na zorganizowanie ekspozycji w taki sposób, aby wywołać u konsumenta pożądaną reakcję, czyli skłonić go do niezaplanowanego zakupu. Do podstawowych metod należą:
1. Odpowiednia atmosfera w sklepie. Komponowanie kolorów (przede wszystkim ciepłych, które są milsze dla oka), dźwięków (nie narzucających się, relaksacyjnych, które spowalniają krok) i zapachów (na przykład świeżego pieczywa, który imituje ciepło domowego ogniska) w taki sposób, by skłonić klienta do jak najdłuższej wędrówki między regałami, a przy tym do nabycia większej ilości towarów.
2. Rozplanowanie przejść sklepowych, a tym samym ruchu klienta w taki sposób, aby przemierzył jak największą powierzchnię i miał szansę przyjrzenia się jak największej ilości produktów.
3. Rozmieszczenie towaru na półkach. Duże znaczenie ma wysokość, na której umieszczony jest produkt. Szczególnie atrakcyjna pozycja znajduje się na wysokości oczu, ponieważ ma największą szansę zwrócenia na siebie uwagi. Następny jest poziom pasa, a najmniej atrakcyjnym jest poziom kolan. Sprzedaż artykułów na poziome pasa sięga 74% sprzedaży produktów ulokowanych na poziome oczu, a artykułów na poziomie kolan jedynie 54% w porównaniu do sprzedaży towarów na najatrakcyjniejszym poziomie.
Kolejnym często stosowanym zabiegiem jest umieszczanie najczęściej kupowanych artykułów (jak chleb, masło czy mleko) w odległych zakątkach sklepu, co wymaga przebycia większej powierzchni. Od czasu do czasu reorganizuje się także rozmieszczenie produktów, by klient poszukując potrzebnych artykułów musiał przejść obok innych.
Istotne jest również to, że słodycze umieszcza się najczęściej w pobliżu kas, aby dzieci stojące z rodzicami w kolejce miały możliwość skłonienia tych drugich do jeszcze obfitszych zakupów. Wtedy słodycze umieszcza się na wysokości wzroku dzieci, a nie dorosłych konsumentów.
4. Zatłoczenie, a dokładnie jego pożądany poziom, który powinien być umiarkowany. Zbyt zatłoczone sklepy powodują irytację i zniechęcają do zakupów. Z drugiej strony konsumenci nie lubią wchodzić do wyludnionych restauracji czy przebywać w centrach handlowych pozbawionych ludzi, gdyż to może świadczyć o nie najwyższym poziomie usług w danym miejscu.

źródło: Dariusz Doliński, "Psychologiczne mechanizmy reklamy"

Reklama radiowa

U schyłku XIX wieku powstaje radio. Towarzyszy ludziom w ich codziennym życiu, będąc źródłem informacji czy rozrywkowi i co istotne, jest również doskonałym środkiem reklamowym.

Pierwsza reklama radiowa w Polsce została wyemitowała przez poznańską rozgłośnię 3 maja 1927 roku. Powszechność i dostępność spowodowały przewagę tej formy reklamy nad innymi mediami. Niepodważalną zaletą reklamy w radiu jest mniejszy koszt jej produkcji i emisji. Należy jednak pamiętać, że reklama pozbawiona obrazu jest bardzo trudna. Aby przyciągnąć uwagę trzeba posłużyć się szeregiem „sztuczek”, takich jak odpowiednia intonacja głosu, charakterystyczna treść (najczęściej humorystyczna), odpowiednia oprawa muzyczna, dżingle (krótkie melodie z chwytliwymi hasłami), rozmowy sponsorowane (krótkie wywiady na temat produktu lub usługi) czy konkursy dla słuchaczy.


Wiele radiostacji ma sprecyzowaną grupę docelową (według kryterium wieku, płci czy aktywności zawodowej), do której dostosowują swój program. Stwarza to korzystne warunki dla reklamodawców, chcących skierować kampanię do określonej grupy. Jednakże owa selektywność odbiorców ma charakter relatywny – w zależności od celów strategicznych reklamodawców może być interpretowana jako wada lub zaleta danej stacji radiowej.

Elementy ogłoszeń prasowych

Nawet najciekawszy tekst reklamowy pozostanie niezauważony, jeżeli ogłoszenie nie będzie właściwie skonstruowane. Inne mamy możliwości oddziaływania na czytelnika, jeżeli dysponujemy większą powierzchnią reklamową, a inne, jeśli zamieszczamy jedynie ogłoszenie drobne. Nie oznacza to jednak, iż w tym drugim przypadku nie należy zwracać uwagi na układ ogłoszenia, chociaż w dużym stopniu jego kształt uzależniony jest od ingerencji redakcji.

Elementy ogłoszenia reklamowego mogą być następujące:
1. Część wizualna – ilustracja (A)
2. Nagłówek (I)
3. Korpus – tekst, w tym wezwanie do działania (D)
4. Nazwa firmy, adres, znak firmowy (A)

Odnosząc poszczególne elementy do formuły AIDA (Attention, Interest, Desire, Action), można stwierdzić, że celem części ilustracyjnej jest przyciągnięcie wzroku czytelnika. Jest to również rolą nagłówka, który powinien jednak przede wszystkim zainteresować, skłonić do dalszego czytania. Wspomaga go w tym tak zwany lid, czyli pierwszy akapit tekstu. Tekst zasadniczy oferuje określoną korzyść i wywołuje chęć skorzystania z oferty. Informację umożliwiającą działanie w tym zakresie odbiorca reklamy znajdzie w jej końcowej części w postaci nazwy marki, znaku firmowego, ewentualnie adresu. Jako wzmocnienie może pojawić się tu slogan.

Wojna na reklamy

Wojny zazwyczaj mają znaczenie negatywne, czasami jednak jet to czysta rywalizacja, która wymaga od każdej ze stron konfliktu nieustannego  rozwoju, co dla obserwatora może być dosyć widowiskowe. W związku z tym weźmiemy dzisiaj na warsztat reklamy samochodowe trzech znanych niemieckich gigantów.

Zaczynamy od BMW.
Z pewnością nie raz widzieliście na platformie YouTube filmiki z wykorzystaniem efektu slow motion. Ten sam efekt wykorzystało BMW, a konkretnie kanadyjski oddział tej firmy. Podczas reklamy niebieski BMW M5 o pojemności silnika 4,4 litra i mocy 560 KM wciela się w rolę pocisku balistycznego i rozpędzając się na pustyni Bonneville, przebija kolejne przeszkody.



Po drugiej stronie barykady znajduje się koncern Audi.
Chciałbym zwrócić uwagę konkretnie na reklamę modelu A7 Sportback. Muszę szczerze przyznać, że nie spodziewałem się takiej reklamy jeśli chodzi o samochody. Wykorzystano w niej technikę Rorschacha (tego pana należy kojarzyć z testami psychologicznymi, kiedy to lekarz pokazuje pacjentowi obrazki, które wyglądają jakby na kartce rozlał się atrament). W czasie tej reklamy z takich plam powstaje nowiutkie Audi.
W sumie ta futurystyczność reklamy doskonale obrazuje towarzyszące jej hasło: "Imagination Meets Engineering".


Ostatnim przytoczonym przeze mnie graczem jest Mercedes.
Nie chodzi mi tu o koronną klasę "S", lecz stajnię, która prowadzi seryjny tuning Mercedesa. Mowa oczywiście o serii AMG, a po głowie chodzi mi (chociaż w tym przypadku określenie jeździ bardziej by pasowało) model C63 AMG Coupe. W tej reklamie została wykorzystana kobieca zmysłowość i męska chęć wolności ;) Zapraszam do obejrzenia:


Można by przytoczyć jeszcze wiele przykładów innych koncernów samochodowych. Osobiście zdecydowanie wolę podziwiać taką wymianę ciosów pomiędzy konkurującymi na rynku firmami, niż dociekać podczas oglądania reklamy, która z narodowości, osób, czy wyznań zostało właśnie urażone.


A na koniec spot reklamowy, w którym Mercedes jawnie atakuje Porsche:


Spokojnych snów ;)

Kampanie partnerskie

Większość marek promowanych jest pojedynczo. Na kampanię reklamową w duecie czy większym zespole decydują się tylko nieliczni. Do partnerstwa najczęściej dochodzi w przypadku produktów komplementarnych (wzajemnie się uzupełniających), na przykład rum Bacardi prezentowany był w parze z Coca-Colą.

W szeroko pojętych wspólnych akcjach reklamowych często chodzi o to, aby jeden partner (silna marka) wspomagał słabszą, mniej znaną. Nawet rynkowi potentaci korzystają z takich ofert, bo nie inwestując stają się bohaterami kampanii, których koszty to bardzo często nawet miliony dolarów. Oczywiście, nie każdy ma szansę pokazać się obok znanej marki. Duże firmy dbają o swój wizerunek i zanim w pole swego oddziaływania dopuszczą jakiś produkt, pilnie sprawdzają status potencjalnego partnera i stawiają warunki. Marki zabiegające o wsparcie biorą na siebie większość lub nawet całkowite koszty kampanii, jak postąpił na przykład producent rumu Bacardi. Przykładem partnerskiej kampanii reklamowej może być również reklama firm Polar i Lever Polska, promująca pralki i proszek do prania.

Zalety kampanii partnerskich to przede wszystkim:
1. Połączenie budżetów obu partnerów, co pozwala na promocję na znacznie szerszą skalę, niż mógłby to zrobić każdy z nich w pojedynkę.
2. Możliwość oferowania klientowi nowych, ciekawszych i cenowo korzystniejszych niż dotychczas pakietów usług lub zestawów produktowych.
3. Poszerzenie grup docelowych.
4. Podreperowanie swojego wizerunku przez słabsze marki.
5. Wzajemne, korzystne oddziaływanie na siebie marek dobrze dobranych.

Możliwość prowadzenia tego typu kampanii powinna zostać potwierdzona badaniami marketingowymi. Może się bowiem zdarzyć, że silne marki nie tylko nie pociągną w górę słabszych, ale mogą je przyćmić swoją popularnością. Podobnie rzecz ma się z grupami docelowymi każdego z produktów. Łączna kampania może je poszerzać, ale też znacznie zawężyć, jeśli dojdzie do złego połączenia produktów.

Etapy tworzenia reklamy

Najważniejsze przed podjęciem decyzji technicznych dotyczących reklamy powinno być odpowiedzenie na pytanie: „Jakie miejsce zajmie reklama w ogólnej strategii promocji danego przedsiębiorstwa?” Określenie miejsca reklamy wśród elementów strategii promocyjnej firmy ma zasadniczy wpływ na podział budżetu promocyjnego. Kolejnym etapem jest ustalenie celów reklamy i jej adresatów. To odbiorcy decydują o wyborze odpowiedniego medium. Decyzje w zakresie doboru grupy docelowej związane są ze strategią segmentacji prowadzoną przez przedsiębiorstwo. Od tych decyzji ściśle uzależniony jest także budżet reklamowy oraz dobór treści reklamy. Treści i przede wszystkim media wpływają z kolei na wybór odpowiedniej formy przekazu reklamowego. Wielkość budżetu limituje często wykorzystanie mediów reklamowych. Następnym etapem jest koordynacja działań reklamowych w ramach kampanii. Kolejnym i ostatnim – etap badań skuteczności i efektywności reklamy. Wyniki tego stadium mają wpływ na dalsze decyzje, dotyczące etapów tworzenia innych reklam.

Powyższe etapy można przedstawić w formie tzw. 6M reklamowych:
1M (MISSION) – wybór celów reklamy
2M (MARKET) – określenie adresatów reklamy
3M (MONEY) – ustalenie budżetu reklamy
4M (MESSAGE) – dobór treści reklamowych
5M (MEDIA) – wybór mediów reklamowych

6M (MEASUREMENT) – badanie skuteczności reklamy

Niestety, często utożsamia się promocję jedynie z reklamą, nie pozostawiając miejsca dla innych jej elementów. Skuteczniejsze jest jednak kompleksowe promowanie firmy i jej oferty, tym bardziej, że szereg pozareklamowych działań promocyjnych, a szczególnie public relations, przedsiębiorstwa stosują na co dzień, nie kojarząc ich w jakikolwiek sposób z promocją. Wynika z tego brak spójności działania i jednolitej koncepcji tworzenia wyobrażenia o firmie i jej produktach.

Zablokuj reklamę

Reklamy atakują Nas ze wszystkich stron. Są w autobusach, na chodniku, w gazetach, na portalach społecznościowych. Wpychają się natarczywie w każdą dziedzinę życia. Za niedługo zamieszkają w naszych lodówkach i szafkach nocnych (a w przyszłości może nawet prosto w głowach). Reklamy powoli stają się nieodróżnialne od innych przekazów informacyjnych. Wtapiają się w otoczenie jak kameleon, doskonale zdając sobie sprawę, że nikt za reklamami nie przepada. Stąd rosnące zainteresowanie programami pomagającymi zapobiegać nadmiernym ilościom reklam


Bo reklamy to rzecz irytująca, budząca powszechną frustrację. Nic więc dziwnego, że jak grzyby po deszczu powstają nowe wersje programów usuwających nieznośne reklamy z zasięgu wzroku. AdBlock, Ad Muncher, AdFender, Anvi Ad Blocker, Ghostery - blokują reklamy, szyfrują Nasze działania w sieci, aby reklamodawcy nie mogli do Nas dotrzeć, zacierają Nasze ślady. Pozwalają uwolnić się od reklam internetowych, jednak nie działają na spam docierający do Naszych skrzynek mailowych. Reklama jest jak wirus, który trudno zatrzymać.



Pytanie jakie należy sobie postawić to czy reklamę naprawdę da się zatrzymać? Trudno Nam zablokować reklamy telewizyjne, możemy jedynie zmienić kanał na czas ich trwania. Trudno pominąć reklamy w gazetach i czasopismach, możemy jedynie wyciąć je z całości. Jednakże nie zrobimy już tego samego z bilbordami. Reklamy osaczają Nas z każdej strony. W społeczeństwie skupionym głównie na konsumpcji trudno wymagać, żeby reklamodawcy zaprzestali swoich działań. Ich ruchy podyktowane są preferencjami i wyborami konsumentów. A żeby wybić się z reklamowego szumu agencje reklamowe sięgają po coraz to nowsze sposoby reklamowania produktów i usług. Możemy zatrzymać reklamy w przeglądarce internetowej, ale nie wykluczymy ich całkowicie ze swojego życia.

Dlaczego logo jest takie ważne?

Każdy przedsiębiorca powinien swą działalność zacząć od dobrego logo. Jest to ważny element gdyż stanowi twarz marki. Zwierciadło jej duszy, ale mówiąc także mniej poetycko, wpływa na rozpoznawalność firmy. Decydować może także o zaufaniu do danego przedsiębiorstwa.

Kwestia ta jednak często bywa bagatelizowana przez właścicieli. Rezygnują oni ze zlecania tego fachowcom i wchodzą na rynek z gotowym clipartem. Popełniają tym samym błąd, który nie koniecznie musi wpłynąć negatywnie na opinię o marce, ale wystarczy iż wzbudzać będzie obojętność. Tym samym przywodzić na myśl będzie brak profesjonalizmu, nierzetelność.

Siła, która znajduje się w logo to przede wszystkim jej wizualność. Jak wskazują badania, ludzie dużo łatwiej zapamiętują obrazy niż teksty. Żeby jednak zapaść w tej pamięci ważnym jest posiadanie loga, które będzie profesjonalne. Zanim klient nawiąże kontakt z marką, jego pierwsza styczność nastąpi na płaszczyźnie konsument - logo. Jeżeli będzie ono wystarczająco interesujące aby przyciągnąć odbiorcę, wyłącznie wówczas nastąpi wygrana z konkurencją.


Jeżeli nie chcemy wypaść niczym amatorzy, pamiętać należy o dobraniu w tym temacie fachowca. Pamiętać również należy, iż ma on większe doświadczenie i wiedzę w tym temacie. To jemu powinniśmy zaufać, a nie radom żony, dzieci, matki czy kuzynostwa. Jeżeli zaś budżet jest ograniczony i żal nam każdej złotówki, bądźcie pewni, że wydatki na dobre logo to inwestycja w lepszą przyszłość.

No ale przede wszystkim, zapomnieć należy o domorosłych grafikach. Powierzenie stworzenia logo w ręce kogoś takiego może zakończyć się katastrofą. Ryzykujemy wówczas upublicznieniem nie tylko wizerunku negatywnego, ale równie często prześmiewczego.




Rezultatem dobrze dobranego logo może być nie tylko wizualna identyfikacja, ale również przywiązanie klientów do marki. Gdy przyciągnie ono początkowo uwagę, następnie należy powtarzać je wokół z dużą częstotliwą, budując tym samym związek z odbiorcą. Należy przy każdym choćby najmniejszym wspomnieniu o firmie ukazywać logotyp. Z czasem nawet drobny jego skrawek, kojarzyć będzie się klientowi z marką.

Dzięki temu, stać się ono może nawet głównym powodem sprzedaży produktów. Idealnym tego przykładem mogą być marki o sportowym asortymencie (nike, adidas). Bycie w posiadaniu produktów z konkretnymi znaczkami może świadczyć także o wyższym standardzie życia.

Zakończywszy ten temat, ponownie podkreślę, iż wbrew opinii wielu świeżych przedsiębiorców, logo jest kluczowe z początkach kariery. Dobrze zaaranżowane, świadczy również o wysokim zaangażowaniu samego właściciela.

Surykatka reklamowa

Co wiemy o internetowych porównywarkach produktów? Pewnie nie wiele. Sama nazwa jest poniekąd dość obca. Ale nie idea. Jednym z polskich przykładów jest serwis ceneo.pl, gdzie możemy skonfrontować ceny różnych produktów. Jednak w Wielkiej Brytanii powstała jedna ciekawa odmiana porównywarek. Mianowicie dotyczące produktów finansowych, takich jak polisy ubezpieczeniowe, pożyczki i kredyty. Wydawać by się mogło, że takie strony są niepotrzebne. No bo skoro chcemy wykupić ubezpieczenie to pójdziemy do ubezpieczalni i sobie coś wybierzemy. Brytyjczycy myślą jednak trochę inaczej.
W dziedzinie porównywarek produktów finansowych w UK pierwsze skrzypce gra tak zwana „wielka czwórka” – Moneysupermarket.com, Gocompare.com, Confused.com i Comparethemarket.com. Pierwsza z nich jest najstarszą organizacją zajmującą się działaniami tego typu. Powstała ona w 1999 roku. Początkowo zajmowała się dostarczaniem informacji na temat kredytów hipotecznych. Nie poprzestała jednak na tym. Ciągły rozwój doprowadził do tego, że serwis stał się jedną z największych porównywarek produktów finansowych w Zjednoczonych Królestwach. W 2007 roku firma weszła na giełdę londyńską. Obecnie jej wartość wynosi około 843 miliony funtów. Całkiem nieźle jak na niepotrzebną nikomu stronę.
Chciałbym jednak przybliżyć innego członka “wielkiej czwórki”. Serwis Comparethemarket.com jest moim zdaniem najbardziej interesujący, dzięki swojej bardzo ciekawej i efektywnej kampanii reklamowej. Przedsiębiorstwo wpadło na pomysł użycia komputerowo stworzonej surykatki jako medialnej twarzy swojej firmy. Aleksander Orlov - tak nazywa się ta dystyngowany ssak z Afrykańskich pustyń. Jego aparycja i ujmujący sztuczny rosyjski akcent podbijają serca brytyjczyków od 2009 roku, kiedy to pierwsza reklama ujrzała światło dzienne. I to skutecznie. Firma dzięki tej bardzo udanej kampanii reklamowej w ciągu trzech lat podwoiła swoje zyski, co doprowadziło do przychdów wielkości 420 mln funtów. Cała idea kampani reklamowej polega na tym, że Aleksandr Orlov porównuje jego firmę do porównywania surykatek to porównywarki finansowej.

Mały sssak wystąpił w dziesiątkach spotów, pluszowe maskotki stworzone na jego podobieństwo sprzedają się jak świeże bułeczki, napisano nawet książkę o jego losach pod tytułem A Simples Life: The Life and Times of Aleksandr Orlov.


Każda z reklam jest bardzo ciekawa i przyciągająca uwagę. Człowiek czasami łapie się na tym, że czeka na następną by poznać historię rodziny Orlovów czy zobaczyć kolejne przygody Aleksandra. Oczywiście zamożna surykatka zawsze wspomni o możliwości znalezienia oferty taniego ubezpieczenia auta dzięki Compare The Market.


Reklama internetowa

Jest formą reklamy, która jako medium wykorzystuje serwisy internetowe oraz sieć Internet. Celem takiej reklamy, jak każdej innej, jest oczywiście pozyskanie nowych klientów i przesłanie jak największej ilości informacji marketingowych.
W dzisiejszych czasach reklama internetowa to jedna z najpopularniejszych dróg na dotarcie do klienta. W porównaniu z innymi reklamami, jak reklamą radiową, czy telewizyjną to najtańszy sposób na zaprezentowanie się całemu światu. 
Internet jest podobno niewyczerpalnym źródłem nowych klientów, a obecnie miliony firm walczy o klienta.  Z pomocą dla takich firm może przyjść  inne przedsiębiorstwo, które specjalizuje się w pozyskiwaniu nowych klientów. Oferują one bardzo zróżnicowane oferty, za które trzeba odpowiednio zapłacić. Firma decydująca się na taką pomoc, otrzymuje opiekuna, który zajmuje się promocją w Internecie i pozyskaniem jak największej liczby osób kupujących, bądź osób korzystających z danej usługi. Stosują oni różne metody i techniki, by skuteczność reklamy była jak najwyższa, która zależy od tego, jak firma przeprowadzi całą kampanię reklamową.
Reklamę internetową można także zrobić za darmo, wszystko zależy od  chęci, umiejętności o wolnego czasu. Można do tego wykorzystać różne portale internetowe jak na przykład Facebook, Twitter czy fora internetowe.

 źródło: www.medapedia.pl

Reklama internetowa jest niezwykle skuteczna, ponieważ odpowiednio przygotowana trafia do osób zainteresowanych produktem lub usługą danej firmy.  Reklama internetowa w znaczny sposób różni się od reklamy tradycyjnej. Internet łączy w sobie cechy kanału komunikacji bezpośredniej, jak i cechy medium masowego. Pozwala na dystrybucję za pomocą informacji adresowanej do masowej liczby odbiorców, za pośrednictwem Sieci, jak i informacji, która jest ukierunkowana do indywidualnego odbiorcy. 

PPC, czyli Pay per click - to rodzaj reklamy internetowej, za którą płaci się tylko wtedy, gdy zostanie ona przez nas kliknięta, a nie za jej wyświetlenie. Osoba, które reklamuję swoją firmę bądź usługi, płaci za każdego użytkownika, który za pomocą bannera przejdzie do strony reklamodawcy.  Zaletą takiej reklamy są na pewno błyskawiczne efekty, w porównaniu do innych rodzajów reklam internetowych.  W dodatku system płatności takiej reklamy jest bardzo wygodny –  płacisz tylko wtedy, gdy zainteresowany użytkownik kliknie w Twoją reklamę, a nie za jej czas ukazywania się, jak w środkach masowego przekazu.

                                                          źródło: www.ibimarketing.com


źródło: wtmarketing.com



Sklepy widma z widokiem na przyszłość

W dzisiejszych czasach klient, to bardzo wymagająca bestia. Szukamy nie tylko dobrej ceny, jakości czy atrakcyjnego opakowania. By osiągnąć zadowolenie, potrzebujemy doznań, których zwieńczeniem jest natychmiastowa gratyfikacja. Istotną kwestią jest też sposób dostarczania produktu, jego dostępność i czas, który musimy poświęcić na jego zdobycie. Jesteśmy coraz bardziej zapracowanym społeczeństwem, wszystkie czynności wykonujemy w biegu, a czas, jaki przeznaczamy na zakupy, kurczy się do minimum. Równocześnie mamy coraz większą potrzebę posiadania, "chcemy mieć", bo to podkreśla nasze istnienie, pozwala identyfikować się z określonymi wzorcami i kreować swój wizerunek. Konsumenci poszukują więc produktów, które połączą obie te cechy, zaspokoją potrzebę posiadania i nie nadwyrężą i tak napiętego już do ostateczności grafiku dnia. Nie chcą tracić czasu na poszukiwania, tylko dostać gotowy produkt na tacy i najlepiej trafić na niego przypadkiem, w drodze do pracy czy domu. Tylko firmy, które są zdolne do szybkiego dostosowywania się do potrzeb klienta i stałego monitorowania jego reakcji są w stanie utrzymać wysoką pozycję na rynku. Podstawą bytu jest ruch, a marka podążająca nie tylko za trendami, ale też za klientem, wygrywa w wyścigu o jego zainteresowanie i dostęp do portfela. Połączeniem wszystkich tych cech są tzw pop-up'y czyli sklepy, które się przemieszczają, podążają za klientem by jak najlepiej sprostać jego aktualnym potrzebom. 
(barrie.enterepreneursconnect.ca)
 
Chyba każdy z nas pamięta z dzieciństwa książeczki, w których po przełożeniu strony z pogiętego papieru formowała się główna postać czy jakiś element dotyczący treści bajki. Miarą atrakcyjności tych książek, było zainteresowanie jakim je dążyliśmy. Tak samo jest z "wyskakującymi" instalacjami. Fakt, że znajdują się one w niestandardowej lokalizacji i zwykle są bardzo atrakcyjne wizualnie sprawia, że chętnie do nich zaglądamy. Przekłada się to na zyski dla marki, zarówno te finansowe (dotarcie do większej liczby odbiorców) jak i związane z przywiązaniem do firmy. Pop up'y towarzyszą nam przy różnego rodzaju aktywnościach, niezauważalnie stając się elementem naszej rzeczywistości. Sklep mobilny z samego założenia, często zmienia miejsce, co wytwarza w kliencie poczucie, że za chwilę nie będzie mógł skorzystać z okazji. Dzięki temu jest on zmotywowany by do niego zajrzeć i nie stracić okazji zapoznania się z ofertą, która powinna być równie wyjątkowa jak forma zakupów.
Marka Nike stworzyła w pełni interaktywny sklep z czujnikami ruchu w podłodze, suficie, ekranami led w ścianach i cyfrowymi manekinami. Wszystko po to, by maksymalnie zaangażować klienta i dać mu pakiet niezwykłych doświadczeń.

Dr. Martens producent wysokiej jakości obuwia, zbudował swój tymczasowy sklep z odpadów budowlanych, a za pułki wystawowe posłużyły drewniane palety. Miejsce powstało w ciągu 7 dni. Kreatywny sposób na niedrogą i przyciągającą wzrok promocję marki.
 (dezeen.com)
YrStore dał swoim klientom możliwość zaprojektowania własnej koszulki "na żywo" za pomocą platformy cyfrowej, t-shirt drukowany był na miejscu, więc można było od razu cieszyć się zakupem. Mocne zaangażowanie plus natychmiastowa satysfakcja.
 (thisisluma.com)  
Pop up store Coca Coli stanął obok CH Arkadia w Warszawie z okazji stu lecia marki. Klienci mogli kupić w nim ubrania i gadżety z logiem firmy, odpocząć na leżaku i napić się promowanego napoju. Sklep otwarty był przez pięć dni, a następnie przeniesiono go do kolejnej stolicy europejskiej.

(www.dlahandlu.pl)







Może to praca dla Ciebie?

               Z pewnością każdy z nas z mniejszą bądź większą łatwością powie nam kto wymyśla reklamy. Oczywiście używając własnych słów nie utrzymując sztywnej formy ani regułki, która odpowie nam na to pytanie. Tylko ilu z nas dokładnie wie co to jest za słowo „copywriter”? No pewnie już nie każdy. Jest to zawód, o który w obecnym czasie zabiegają i potencjalni pracownicy, ale też jest wielki popyt na rynku pracy na takie stanowisko. Co się jednak kryje za tym anglojęzycznym słowem, jaki zawód?

               Copywriter jest to autor tekstów i sloganów reklamowych. Czyli dokładniej rzecz ujmując pisze słowa do reklam prasowych, telewizyjnych czy radiowych oraz innych materiałów promocyjnych takich jak ulotki, broszury, strony internetowe itp. Copywriter jednak nie kończy swojej działalności tylko na błyskotliwym haśle czy też dłuższej frazie, ale jest obecny w całym procesie kreacji poprzez ustalenie graficznego motywu ogłoszenia, pisanie scenariuszy bądź spotów reklamowych kończąc nawet na wyborze muzyki do całego projektu. Czy to odpowiedzialna rola ? I tak i nie. Reklama musi być chwytliwa, która poruszy i przykuje uwagę odbiorcy, to bardzo ważne w kampanii reklamowej lecz samo stanowisko nie wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, ponieważ zawsze stoi za jedną akcją promocyjną sztab ludzi na czele z dyrektorem kreatywnym. Czy więc każdy może się starać o to stanowisko? No oczywiście jak na każde w życiu, nie. Do tej roli potrzebny jest talent literacki, łatwość wyrażania swoich myśli, umiejętność zgrabnej frazeologii języka. Powinien również mieć  wiedzę na zachowanie konsumenta oraz znać i czuć siłę perswazji. Co jednak może pocieszać to fakt, że w tym zawodzie nie liczy się wykształcenie. Możesz być inżynierem robotyki mechanicznej, chemikiem bądź też krawcową, ale jeśli posiadasz wyżej wymienione cechy i umiejętności ten zawód może stać się twoim głównym źródłem utrzymania. A i właśnie, tutaj dochodzimy do sprawy, która dla wielu jest kluczowym aspektem w wyborze pracy, kasa! Czy to dochodowe zajęcie? Odpowiedź brzmi tak, jednak nie można liczyć na gaże, które powalają na kolana. Zarobki copywritera oscylują w bardzo rozbieżnych widełkach, bo zaczynają się od 2000zł a mogą sięgać nawet 15 tysięcy złotych. Zależy oczywiście od akcji promocyjnej oraz firmy zajmującej się ów przedsięwzięciem.  Jednak średnia najczęściej proponowana stawka jest w granicach od 3 do 5 tysięcy złotych. Każdy pomyśli dobra pieniądze za niewielki wysiłek. Chłodziłbym jednak głowy przed takimi stwierdzeniami, bo o ile aktor biorący udział w reklamie, ma odegrać scenkę 15 sekund i dostaje za to masę pieniędzy, to copywriter naprawdę wykonuje ogromną pracę.

               Copywriter w dzisiejszych czasach jest osobą niezbędną w akcji kampanii reklamowej na każdym szczeblu niezależnie od formy przekazu, czy to reklama telewizyjna czy też radiowa, a może nawet zwykła ulotka. W dużej mierze dzięki nim dostajemy finalny „produkt” jakim jest reklama. Czuje jednak, że jest to jednak zawód niedoceniany, na który często nikt nie zwraca uwagi. Porównać go można do operatora kamery, nieważne jakim sztukmistrzem by nie był i tak główną rolę zawsze będzie grała piękna pogodynka. Dla mnie to osobiście wielka sztuka być copywriterem na dobrym poziomie przez kilka lat, to sztuka ciągłego rozwijania się oraz adaptacji do potrzeby rynku. Większość z nas pewnie chciałaby w ten sposób zarabiać pieniądze uważając to za lekkie i przyjemne. Kto nam więc broni się sprawdzić w tej roli? Powodzenia !

Pies - pająk, przyszłością reklamy

Ostatnimi czasy czytałem o czymś takim jak prankvertising. Jak można się domyślić, reklama w tym znaczeniu zamieszczona jest w tzw. pranku, tj. żartu - wkrętu zazwyczaj dla ofiary nie miłego. W związku z tym, że poprzedni mój post był na temat emocji pozytywnych, tak wspomniałem również o tym, że ostatni następny będzie o tych negatywnych, przerażających. Tak więc zacznijmy.
Jak już wspomniałem, strach, niepokój, groza – to właśnie te emocje stanowią teraz narzędzie promocji, po które sięga coraz więcej marek, aby skierować uwagę odbiorców na swoje produkty. Na pewno większość osób miała okazję zobaczyć psa-pająka, który był najpopularniejszym filmikiem na YouTubie w roku 2014. Filmik ten uzbierał jak na dzień dzisiejszy już 140 000 000 milionów wyświetleń, czaicie, jakby gdzieś tam na filmiku umieścić reklamę, to docieramy do przynajmniej kilku milionów odbiorców, to jest potęga. Oczywiście pisząc o tym można zarzucić że to nie jest prankvertisig tylko po prostu jutub, gdyż w filmie nie było reklam, ale przejdźmy dalej.

Głównym założeniem takiej metody konstruowania przekazu reklamowego jest z pewnością wywoływanie emocji. Zazwyczaj są to odczucia z kategorii strachu i przerażenia, odczuć których po prostu najchętniej nie chcielibyśmy nawet poznać. Jako pierwszy przykład podaję reklamę horroru "Carrie". Skoro jest wiadomo, że filmu nie można zaliczyć do komedii familijnych, to spot reklamujący musi być równie przerażający co film, a nawet, bardziej, to jest tzw. charakter scenariusz dostosowany do charakteru promowanego produktu. W przypadku tego filmiku zaaranżowano w jednej z nowojorskich kawiarni przedstawienie, w którym niczego nieświadomi klienci stali się świadkami telekinetycznych umiejętności pewnej wkurzonej dziewczyny. Całe to zdarzenie i przede wszystkim najróżniejsze reakcje jego świadków zostały uwiecznione na filmie, a następnie wrzucone do sieci. Dopiero po udostępnieniu filmu rozpoczyna się właściwe promowanie filmu. Na dalszy bieg sytuacji marka nie ma już wpływu – jeżeli spot jest wystarczająco dobry, szybko w sposób wirusowy zostanie rozpowszechniony w sieci, gromadząc coraz większe grono odbiorców, a więc potencjalnych klientów.


Innym przykładem tego typu reklamy może być spot firmy Nivea gdzie ofiarami zostali oczekujący w hali odlotów. Na ekranach telewizorów i na okładkach gazet czytanych przez inne osoby zobaczyli swoje twarze, co więcej w komunikatach głosowych informujących pasażerów, usłyszeli, że są poszukiwani przez służby lotniska. Dla zdezorientowanych i zestresowanych pasażerów wszystko stało się jasne dopiero w momencie, gdy podbiegły do nich osoby z walizkami zawierającymi dezodorant Nivea, który jak głosił napis jest "idealne rozwiązanie dla skutków stresującej sytuacji". Czyż nie śmieszne.

 

Warto omówić jeszcze jeden przykład reklamy, która porusza niestety problem etyki i dobrego smaku tego typu przedsięwzięć. Pewien Belg poprzez zaakceptowanie zaproszenia na Facebooku od nieznajomego, staje się ofiarą jego manipulacji, "złodziej" bo tak go nazwiemy, szybko uzyskuje dostęp do jego konta bankowego, ostatecznie kradnie jego tożsamość, czego skutki Belg odczuwa dość mocno. Rozwiązanie akcji ma miejsce w momencie, gdy pod domem mija się ze swoim sobowtórem-złodziejem. Okazuje się, że za całą tą sytuacją stoi bank – twórca kampanii społecznej, zwracającej uwagę na ochronę swoich danych osobowych w sieci. Inicjatywa jest jak najbardziej właściwa, gorzej z jej realizacją, gdyż wymagała ona naruszenia prywatności i wizerunku mężczyzny, będącego bohaterem spotu. Obyło się jednak bez pozwów sądowych.


Podsumowując, w czasach kiedy internet dominuje praktyczne we wszystkich dziedzinach życia, a nagrywanie takich pranków to żaden problem nawet dla przeciętnego użytkownika, umieszczanie filmików zawierających przekaz reklamowy będzie stawać się bardziej popularne. Tym bardziej, że lubimy śmiać się z ludzi,  jednocześnie identyfikować się z nimi i przeraża nas to, że to wszystko mogłoby dotyczyć nas.





Reklama edukacji

W dzisiejszych czasach każdy coś reklamuje. Nie dotyczy to tylko produktów różnego rodzaju, bo reklamuje się również edukacja. Reklamują się licea i uczelnie wyższe. Zacznijmy więc od reklamy szkół średnich. Gimnazjaliści stoją przed trudnym wyborem, który później rzutować będzie na ich przyszłość – czy wybrać szkołę zawodową, technikum czy liceum? Ze względu na występujący niż demograficzny, szkoły muszą „bić się” o jak największą liczbę młodzieży. W tym celu przeprowadzają promocję szkoły, wskazując na jej największe zalety. Podkreśla się jak dobra jest zdawalność egzaminu dojrzałości, jak szkoła funkcjonuje i co nam oferuje. Dlatego też tworzą ulotki, prezentacje multimedialne, a nawet reklamują się w prasie! Ulotka takiej szkoły musi być bardzo zachęcająca, zawierać konkretne informacje, które skupią uwagę młodego człowieka. Często reklamy takie nie przekazują całkowitej prawdy (szkoły piszą o licznych dodatkowych kółkach zainteresowań czy języków, których tak naprawdę nie ma). Często również inwestuje się w duże reklamy, czyli banery i plakaty, zawieszone w centrach miast (na zdjęciach tradycyjnie roześmiana młodzież, pokazująca jak w danej szkole jest fantastycznie). Dyrektorzy, nauczyciele i uczniowie jeżdżą od szkoły do szkoły, wystawiając stoiska, na których możemy znaleźć wspomniane już ulotki, kalendarze ze zdjęciem szkoły, księgi pamiątkowe i zdjęcia z różnych imprez. Nie tylko reklama drukowana wchodzi w grę. Uczniowie zachęcają młodych kolegów, opowiadając im jak wspaniała jest ta placówka i co mogą w niej spotkać. Często również tworzy się reklamy internetowe, czy ogłoszenia, które wyświetlają nam się jako proponowane posty na facebooku.  Coraz częściej pieniądze inwestuje się także w różnego rodzaju gadżety. 



źródło: www.jaslo4u.pl

Jeżeli chodzi o uczelnie wyższe, sposób i forma jest ta sama – ulotki, prezentacje, banery, lecz także filmy promujące (lepsze lub gorsze). W przypadku tego etapu edukacji, maturzyści zachęcani są studenckimi imprezami czy  zagranicznymi wyjazdami. Młodzi studenci przyjeżdżają często do szkół średnich, do których przed laty chodzili, zamawiając młodzież do zapisów na daną uczelnię. Zaangażowana jest również prasa, w której poświęca się nawet całe strony na reklamę (na zdjęciu oczywiście radośni studenci). 
Reklama taka nie zawsze jest skuteczna, gdyż nikogo nie przekona się małą ulotką do zmiany swoich życiowych planów. Przede wszystkim takie reklamowanie powinno obfitować w prawdę – niespełnione obiecanki mogą skutkować przeniesieniem się do innej szkoły, co oprócz tego, że nie przynosi zysków, przynosi także straty. Warto więc zastanowić się nad innymi, nowymi formami reklamowania szkół, które skutecznie zachęcą młodzież do wybrania najlepszej z dróg ich dalszej edukacji. 


źródło: euroopole.weebly.com



Nierówna walka czyli jak Google postanowił postawić się Facebook'owi

Google+ to odpowiedź firmy Google na popularność portalu społecznościowego Facebook. To walka o czas internauty, bo właśnie w porównaniu z wyszukiwarką serwisy społecznościowe są bardzo czasochłonne. Przekłada się to oczywiście na możliwości reklamowo marketingowe danego serwisu. Facebook posiada obecnie ok. 800 milionów aktywnych użytkowników. Według Jacka Gadzinowskiego, specjalisty w dziedzinie marketingu społecznościowego, Google w ciągu najbliższych lat nie jest w stanie nawiązać równorzędnej walki z Facebookiem. Powodów jest kilka, przede wszystkim „mechanika” działania Google+ nie jest zbyt zrozumiała dla prostego odbiorcy internetu, ponadto Facebook zagospodarował dostatecznie ten rynek i w ciągu najbliższych lat tendencja raczej powinna się utrzymać. Jeżeli chodzi o narzędzia marketingowe Facebooka, to najważniejszy jest funpage czyli strona firmy lub marki oraz reklamy działające podobnie jak te w Google Adwords.

Aby marketing społecznościowy sprawnie i efektywnie funkcjonował, dobrze zarządzaną stronę firmową warto wesprzeć boksami reklamowymi, aplikacjami dla fanów, sprofilowanym mailingiem. Najważniejsza jednak jest treść, która musi być wysokiej jakości. Dotyczy to w równym stopniu artykułów, obrazów czy filmów publikowanych na łamach strony firmowej.

Powrót do fotograficznych korzeni czyli japoński Instax

Kilka lat temu będąc w jednym ze sklepów, zauważyłem ciekawy gadżet na dziale fotograficznym. Był to malutki, biały aparacik na pierwszy rzut oka wyglądający jak zabawka dla dziecka. Zainteresowało mnie co to może być, zwłaszcza że pochodzi od znanej japońskiej firmy fotograficznej Fujifilm. Okazało się że jest to produkt na wzór popularnego Polaroida, tyle że wersji japońskiej. Malutkie białe cudeńko podobnie jak pierwowzór Polaroid, natychmiastowo wyrzuca fotografię, na której po chwili ukazuje się obraz fotografowanego miejsca.


Producent zapewne chce z powrotem, wskrzesić modę na błyskawiczne zdjęcia. Na polskim rynku poza kilkoma banerami reklamowymi, głównie w elektrosklepach w postaci standów informacyjnych, mało kto mógł dowiedzieć się o aparacie. Widzowie programu Kuby Wojewódzkiego w 2013 roku, zobaczyli Ewę Farnę  robiącą zdjęcie prowadzącemu show.



Sytuacja promująca produkt znacznie lepiej wygląda w Internecie, gdzie widzowie mają okazję zobaczyć aparat w utworach muzycznych gwiazd. Avril Lavigne w teledysku Hello Kitty, wykonującą fotografię Fujifilm Instaxem zobaczyło do tej pory ponad 87 mln Internautów, natomiast teledysk Lily Allen - Hard Out Here ponad 36 mln. 


(Scena z Fujifilm Instax - 2:17)

( Po 2 minucie można zobaczyć aparat Instax mini 90)


Japońska firma założona ponad 80 lat temu, szuka nowej grupy odbiorców, licząc na powrót do korzeni ekspresowych zdjęć wymyślonych przez Polaroida. Pomimo braku większej kampanii reklamowej, "ambasadorami" marki stają się Internauci, tworząc filmiki oraz dzieląc się opiniami na temat Instaxów. Promowanie przez gwiazdy aparatów w swoich teledyskach z pewnością wpływa na lepszy wizerunek i zachęca do zakupu produktu. Cieszyć może fakt, że Instaxy przypominają nam o wywoływaniu zdjęć z cyfrowych aparatów, aby później długimi latami przechowywać je w albumie, zamiast czekać na usunięcie z dysku komputera. 

Trzy przykłady dobrej reklamy interaktywnej

Reklama interaktywna jest formą reklamy, w której odbiorca ma wpływ na jej zawartość, opiera się na wzajemnym oddziaływaniu między konsumentem i producentem. Zazwyczaj na długo zapada w pamięć odbiorcy i wzbudza duże emocje.

Ten rodzaj promocji najczęściej wykorzystywany jest w internecie albo poprzez aplikacje na telefony komórkowe. Łatwość obsługi i kreatywność są najistotniejszymi determinantami sukcesu tego typu przekazu reklamowego. Konsument wychodzi z roli biernego widza i staje się aktywnym uczestnikiem kampanii reklamowej, ten typ aktywności bardzo przypomina nasz udział w grach wideo.

Jako przykłady reklamy interaktywnej wybrałam 3 kampanie, które na pewno warte są obejrzenia.

13th Street: "Last Call" ("Ostatni Telefon")


Berlińska agencja Jung von Matt stworzyła kampanie promującą kanał telewizyjny 13th Street. Treść przekazu miała opierać się na atmosferze zbrodni i dużym napięciu, dzięki czemu w kwietniu 2010 roku do kin trafił pierwszy interaktywny horror.


Widzowie, przed wejściem na salę kinową musieli wypełnić broszurę, w której między innymi pytano o ich numer telefonu. Następnie informowano ich, że nie mogą wyłączać telefonów w trakcie projekcji filmu. Główna bohaterka w sytuacji ekstremalnego zagrożenia życia, odnajduje telefon i dzwoni po pomoc z ekranu kinowego. Widzowie pogrążeni w filmie nagle słyszą, że na sali odzywa się telefon jednego z nich. Fabuła filmu zostaje przekazana pod całkowitą kontrolę widza co jest niesamowitym przeżyciem szczególnie dla osoby, która odbiera telefon.

Kampania odbiła się szerokim echem generując duży szum w mediach i na forach internetowych, film został również nagrodzony brązowym lwem na festiwalu reklamy w Cannes.

Magnum: Polowanie na przyjemność


Magnum w 2011 roku obchodziło swoje 20 urodziny i z tej okazji wypuściło aplikacją, która zachęca użytkowników do zebrania 100 czekoladek na różnych stronach internetowych (YouTube, Spotify, Dove oraz kilka innych nie mających żadnego związku z lodami). Po zakończeniu gry i uzyskaniu ostatniej przyjemności możesz zagrać jeszcze raz, podzielić się z przyjaciółmi swoim wynikiem lub przejść do facebook'owego fanpage'a. Ta gra, tak samo jak przyjemność, uzależnia ;) Chcesz spróbować?



Skoda Superb





Innowacją wprowadzoną w nowej Skodzie Superb jest elektrycznie otwierany i zamykany bagażnik. Firma chcąc przekonać potencjalnych klientów o komforcie tego rozwiązania postanowiła dać im możliwość wykorzystania nowej funkcji bez wychodzenia z domu. Marka wykorzystała fakt, że większość Polaków na pierwszym kanale ma TVP1, a na drugim TVP2 i wyemitowała na nich dwa spoty równocześnie (jeden z otwartym bagażnikiem, drugi z zamkniętym). Widz przełączając kanały mógł tym samym otwierać i zamykać bagażnik na ekranie swojego telewizora.

Anglojęzyczne nazwy polskich firm kuczem do rozpoznawalności?

        Bardzo dużo firm na polskim rynku nosi nazwę w języku angielskim. Całą lub jej część. Z czego wynika to zainteresowanie językiem angielskim?
       Pierwszą nasuwającą się myślą jest chęć zaistnienia na zagranicznych rynkach. Kolejną jest fakt, iż zagraniczna nazwa może wywołać zainteresowanie odbiorców, jest czymś nowym i być może zapadnie w pamięć.Takie nazwy kojarzą się z zachodnim bogactwem, wyższym standardem, ekskluzywnym stylem życia. Wiele jest przykładów przedsiębiorstw, których zagraniczna nazwa nie jest związana z wykonywaną działalnością, np. pomoc drogowa "Kowal Enterprises", zakład fryzjerski "Expander III", ekskuzywna odzież "Simple", czy znana firma odzieżowa "Reserved" (zarezerwowany), "Top Secret", czy "Diverse" (rozmaity, różny). Wśród marek odzieżowych trend anglojęzycznych nazw jest szczególnie zauważalny, a wiele osób nie zdaje sobie sprawy. że ma do czynienia z polską marką. Pisząc o polskich markach z anglojęzyczną nazwą, które są bardzo znane nie można pominąć kultowej marki biżuterii "Yes", która powstała w Poznaniu.




  Są oczywiście takie, które nazywają się zgodnie z wykonywaną działalnością gospodarczą, np. pomoc medyczna "Medic Express", pralnia "Clean", szkoła jazdy "Driver", nazwa siłowni "Slender You", która w dosłownym tłumaczeniu oznacza "szczupły Ty", znana marka oferująca akcesoria domowe "home&you",

   Często do nazw dodawane są angielskie słówka "max", "best", "extra", "service" itp. Minusem anglojęzycznych nazw może być fakt, iż przeciętny Polak może mieć problem z jej poprawną wymową i zwyczajnie może zostać przekręcana na różne sposoby. Z drugiej strony można się zastanowić czy firma odzieżowa "zarezerwowany" czy jubilerska o nazwie "tak" odniosłyby taki sukces jak "Reserved" i "Yes"..

Bibliografia:
1. Władysław Chłopicki, Jerzy Świątek, Angielski w polskiej reklamie, Warszawa-Kraków, 2000