sobota, 24 maja 2014

Drogie marki w tekstach amerykańskich raperów! styl życia czy reklama? Część I

Lata 90 w Stanach Zjednoczonych to wielki boom na muzykę rap, która ściśle powiązana jest z kulturą hip-hopu która swoimi korzeniami sięga już do początku lat 70. Rap dla czarnoskórego afroamerykanina był w tamtych czasach tym czym grunge dla młodych sfrustrowanych dzieciaków z "typowych" amerykańskich przedmieść- był głosem pokolenia.
Już od samego początku w rapie, można było dostrzec pewne nurty w pisaniu oraz komponowaniu. Tak więc mieliśmy raperów piszących o życiu na ulicy, gdzie przekaz i treść był najważniejsze z drugiej strony byli tacy którzy stawiali na technikę inni zaś reprezentowali styl "braggadocio" czyli taki w którym artysta przechwala się tym jaki jest, jaki ma styl, technikę czym jeździ, w co się ubiera oraz z iloma kobietami spędza wieczory w basenie. To właśnie "bragga" wypromował wizerunek rapera pełnego złotych zębów, dużych samochodów oraz kobiet. Po latach dominacji tego typu artystów pojawiło się pytanie na ile taka tematyka i przekaz są autentyczne a na ile jest to zwykły marketing i umowy pomiędzy firmami a raperami.

Na początek weźmy klasyczny przykład z lat dziewięćdziesiątych, tutaj 2Pac i jego szlagier "California Love". Utwór zaczyna się od słów "California, knows how to party... we keep it rockin" co najłatwiej przetłumaczyć jako "California, wie jak się bawić, dajemy czadu", wers ten wskazuje na to, że jest to miejsce pełne zabawy, gdzie ludzie muszą przyjechać żeby zobaczyć czym tak naprawdę jest życie. W kolejnych wersach jednak można dostrzec pewną promocje butów marki converse. W wersie "In L.A. we wearin Chucks not Ballies " 2Pac rapuje o tym, że w mieście wiecznej zabawy Los Angeles ludzie ubierają na nogi trampki Chuck Taylor Converse a nie drogie obuwie firmy Bally. To były lata 90 i można podejrzewać, że Tupac użył tego sformułowania do pokazania, że nawet człowiek z ulicy w zwykłych trampkach może bawić się jak bogacz bo wie czym jest życie.





Świat jednak ewoluuje i idzie z postępem, raperzy dostają coraz to większe kontrakty, mają status ogólnoświatowych gwiazd, to musi prowadzić do tego, że podpisują umowy wizerunkowe z dużymi markami na całym świecie. Jednak rap i jego wykonawcy często nie potrafią utrzymać się jako gwiazda na rynku reklamy. Ma to swoje podłoże w specyfice tej muzyki i przekazu za nim idącego. O tym, że łatwo można przesadzić przekonali się między innymi takie osobistości jak Rick Ross czy Lil Wayne którzy stracili swoje umowy i kontrakty przez promowanie przemocy i erotyki w tekstach. 
Adresy do grafik:
1.http://vthumb.ak.fbcdn.net/hvthumb-ak-ash2/162357_198335783582617_198310053585190_56511_1352_b.jpg
2. http://img260.imageshack.us/img260/3117/bigpaceg7.jpg
3. http://www.steady130.com/wp-content/uploads/2012/03/2pc.jpg
4. http://api.ning.com/files/L*SpD95*PRrHed9B6Ue74d2SpO3oeAExc8Pb-E8mPT8YzzgfbUIqxFXy8VPISlSbktQTRxvmk*65pP4VMk8f2c5fUzV-BhHl/reebokclassicsrickrossliveinlasvegas01.png

2 komentarze:

mustyna jurajska pisze...

W Polsce dzięki Fiszowi i Pezetowi chodzenie w Reebokach stało się znowu modne, w latach 90'-00' w wersach padały ciągle ciuchy Moro (Eldo, Mes, Molesta), a najaktualniejszy trend? Nieważne w czym, ważne byś pił Perłę, jak cała Alkopoligamia

Monika Węgrzyn pisze...

Teraz raperzy mają swoje marki modowe http://dowiedz-sie.com.pl/polski-hip-hop-kazdy-ma-swoja-marke-mam-i-ja/ więc to głównie na nich zarabiają. No i dobrze, z czegoś żyć trzeba. Ja mam parę ciuchów moich ulubionych raperów.