niedziela, 25 maja 2014

Żałosne reklamy leków. Czy istnieją jakieś granice ?

Wyobraźcie sobie, że siadacie do niedzielnego obiadu z rodziną, a w waszym odbiorniku akurat pokazują żenującą reklamę leku na kobiece dolegliwości czy na hemoroidy.Sytuacje, z którymi nie jedno z was spotkało się w swoim życiu, a wiele wskazuje na to, że ich poziom wcale się poprawi.

Rozumiem, że leki, witaminy, suplementy diety i inne parafarmaceutyki - to wszystko produkty komercyjne, które potrzebują swojego marketingu. Tym bardziej, że konkurencja jest dosyć duża, a specyfiki do siebie podobne. Budżety marketingowe na promocję leków są często gigantyczne i sięgają kwot rzędu dwudziestu czy trzydziestu milionów złotych na dany lek rocznie! To pozwala na dużą aktywność reklamodwców i obecność w najdroższym medium, czyli telewizji.

Reklamy z dziedziny farmacji, które oglądamy w telewizji, promują tak zwane parafarmaceutyki, a jeszcze częściej suplementy diety. Jednak trzeba zadać pytanie czy stosowność tych zabiegów dawno nie przekroczyła już granicy dobrego smaku!

Są takie momenty, gdy na ekranie telewizora dzieje się coś śmiesznego, żenującego, czy po prostu niestosownego, dopada nas wówczas wstyd. Każdy z was z pewnością kojarzy tę reklamę o słynnym haśle : „Penigra, wskocz na byka”. Pamiętam jak po raz pierwszy ją zobaczyłem to myślałem, że pęknę ze śmiechu, chociaż tak naprawdę, to jest to żenujące...


Jeśli jesteśmy już przy temacie problemów intymnych, nie można nie wspomnieć o lekach na kobiece dolegliwości. Jest ich całkiem sporo. Cecha charakterystyczna? Zawsze możemy je rozpoznać po słowach: pieczenie, intymny świąd, upławy... Gdy słyszymy to podczas wypoczynku czy zupełnym przypadkiem, to można to przyjąć. Jednak podczas spożywania posiłków...Zresztą sami zobaczcie :


A propos spożywania posiłków, to znam jeszcze jedną ciekawą reklamę, po której przechodzi mi ochotą na jakiekolwiek jedzenie :


Co z tego, że widzimy tu sympatyczną bohaterkę serialu „ M jak miłość” w roli głównej, skoro temat sprawności i funkcjonalności sztucznej szczęki jest odpychający.



Przechodząc do innych delikatnych aspektów naszej niedoskonałości, mamy na przykład taki lek jak Stoperan. Jego nazwa została wystarczająco jednoznacznie skomponowana. Nie pozostawia wątpliwości. Spoty reklamowe o dziwo nie są obrzydzające, nie ukazano w nich żadnych wywołujących dyskomfort czynności. Jednak jeszcze niedawno ,jadący głównymi ulicami miast podróżni, mogli natrafić na reklamę bilboardową Posterisanu, która może wywoływać różne odczucia, często negatywne.



źródło : www.mmpoznan.pl


Niestety przykładów śmiesznych lub dosyć obrzydliwych jest całe mnóstwo. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego najdelikatniejsze i najestetyczniejsze reklamy to te z lekami dla dzieci. Przecież nie trzeba się zawsze poruszać w absolutnych dosłownościach. Chyba każdy doskonale zdaje sobie sprawy z symptomów swojej choroby i zna doskonale, sposób działania leku na nią, albo przynajmniej można o nich powiedzieć z większym wyczuciem, chociaż wydaje mi się, że zajdzie to jeszcze dalej.

Brak komentarzy: