Anoreksja już
słusznie nosi nazwę choroby XXI stulecia. Według niektórych danych do 30
odsetkow ludzi rozwiniętych krajów cierpi rozbratami spożywczego zachowania, 9
odsetkow z nich zdarza się na anoreksję. Corocznie anoreksja odnosi mnóstwo żyć
młodych kobiet i dziewczyn, niektóre zostają głębokimi inwalidami na całe
życie. W Europie opracowują się nowe programy dla leczenia i rehabilitacji
jaźni, co cierpi anoreksją.
Zaangażowanie szefów firm w sieci osiągnęło w 2014 roku rekordowy wynik. 80
proc. największych firm jest aktywnych
online – wynika z analizy Weber Shandwick „Socializing Your CEO”. Jednak często
omijają oni Facebooka. Najlepszym kanałem komunikacji dla nich wciąż pozostaje strona internetowa –
68 proc. dyrektorów jest tam obecna, a obecność ta nie ogranicza się do podania
nazwiska czy standardowej biografii. Strona internetowa to najczęściej pierwsze
miejsce, gdzie zainteresowani szukają informacji o firmie. Szefowie za jej
pośrednictwem mogą dzielić się informacjami bezpośrednio z zainteresowanymi.
Co ciekawe, spada aktywność na Facebooku – badanie nie wykazało aktywności w
2014 roku, choć w 2012 roku aktywni zarządcy firm stanowili 10 proc. Nie
oznacza to jednak, że szefowie rezygnują całkowicie z Facebooka.
Podczas
gdy Facebook przygotowuje się do długo oczekiwanego wprowadzenia akcji do
obrotu na rynku giełdowym, spółka pragnie pokazać swój rozmach, opierający się
na ogromnej liczbie członków: ponad 800 milionów aktywnych użytkowników na
całym świecie, jak twierdzi, oraz około 200 milionów w Stanach Zjednoczonych,
czyli dwie trzecie ich populacji.
Amerykański
gigant motoryzacyjny General Motors rezygnuje przykładowo z umieszczania reklam
na Facebooku, ponieważ okazuje się, że mają one niewielki wpływ na decyzje
konsumentów rozważających kupno samochodu. GM będzie kontynuować akcje
promocyjne, ale już bezpłatnie.Nieoficjalnie
mówi się, że budżet reklamowy GM przeznaczony na Facebooka wynosił 10 mln
dolarów w 2011 roku, co jest ledwie ułamkiem całych wydatków na reklamę firmy:
1,8 mld dolarów.
Jednak
dyrektor marketingu Joel Ewanick zaznacza, że Facebook pozostaje poważnym
kanałem komunikacyjnym.Decyzja GM to bolesny cios dla spółki Zuckerberga tuż
przed jej debiutem giełdowym, który może wynieść wycenę Facebooka na
niebotyczne poziomy, powyżej 100 mld dolarów. Tymczasem rosną wątpliwości co do
realnych możliwości generowania gotówki przez najpopularniejsze medium
społecznościowe, na dodatek zwrócił uwagę także na brak
strategii reklamowej dla urządzeń mobilnych.Przemysł
motoryzacyjny jest najbardziej łakomym kąskiem marketingowym w USA. Wartość
rynku reklamowego ocenia się na blisko 14 mld dolarów rocznie.Jednak dane
dotyczące wzrostu Facebooka w Stanach Zjednoczonych są alarmujące. Liczba
Amerykanów, którzy odwiedzili serwis w mijającym roku, wzrosła o 10 procent - co oznacza spadek z 56
procent wzrostu w poprzednim roku - jak wynika z danych comScore.Jednym z
głównych punktów strategii marketingowej Facebooka jest to, że buduje bliższe
więzi między przyjaciółmi i znajomymi. Ale ci, którzy omijają serwis, mówią, że może on wywoływać
efekt zupełnie odwrotny powodując uczucie większego, a nie mniejszego,
wyobcowania.Wielu
przeciwników Facebooka wspomina obawy o swoją prywatność. Specjaliści od mediów
społecznościowych mówią, że problem sprowadza się do kwestii zaufania. Amanda
Lenhart, która kieruje badaniami nad młodzieżą, dziećmi i rodzinami w Pew Internet and American Life Project,
mówi, że ludzie, którzy używają Facebooka, generalnie mają zaufanie do innych
osób i do instytucji. - Niektórzy ludzie decydują się, by go nie używać, ponieważ
boją się tego, co może się wydarzyć - dodaje.
Kierownictwo
Facebooka twierdzi, że nie spodziewa się, by wszyscy w kraju zarejestrowali się
w serwisie. Zamiast tego pracują nad sposobami utrzymania obecnych użytkowników
na stronie dłużej, co daje firmie większe szanse, by wyświetlać reklamy.
Największy wzrost firma
odnotowuje teraz w miejscach takich jak Azja i Ameryka Południowa, gdzie mogą
rzeczywiście być jeszcze ludzie, którzy dotąd nie słyszeli o Facebooku. -
Naszym celem jest dać ludziom wartościowy, zabawny i bezpłatny sposób
komunikowania się ze znajomymi i mamy nadzieję, że to podoba się szerokiemu
gronu odbiorców - mówi Jonathan Thaw, rzecznik Facebooka.
Wielu kierowcom (
i doświadczonym) są znajoma sytuacja, kiedy po wielu godzinach jazdy za
kierownicą głowa dosłownie pada na piersi i zdaje się, już nie ma żadnej
możliwości stawiać opór włażącemu snowi. Ledwie odczuwszy zbliżenie się takiego
niebezpiecznego stanu, rozsądni kierowcy zjeżdżają z drogi i urządzają się na
odpoczynek. Lecz, na żal, tak postępują daleko nie wszyscy. Wiele, chcą podołać
senność i wzmocniono palą, rozmawiają z pasażerami, piją mocną herbatę czy
kawę.
Batalia dwóch największych
producentów flagowych smartfonów i tabletów trwa w najlepsze. Od 2011 roku
toczy się zażarty spór między Samsungiem, a firmą Apple. Procesy sądowe, które
od 4 lat nieustannie zostają zakończone na korzyść jednej z firm, to nie jedyna
forma walki. Wojna, która rozpętała się o rozwiązania technologiczne,
przeniosła się na płaszczyznę medialną. Z pewnością wielu z nas odblokowując
telefon, przesuwa palcem po ekranie w lewo bądź prawo. Tzw. „slide to unlock”,
to patent, który rzekomo został skradziony firmie Apple przez Samsunga.
Koreański koncern, jako producent telefonów ze znanej serii „S”, w 2011
rozpoczął kampanię reklamową, w której jawnie ośmieszał Apple. Wszystko działo
się przy okazji premiery nowego Apple S4. Na tym jednak Samsung nie zakończył
swych działań. Analogiczna sytuacja miała miejsce przy premierze kolejnego Samsunga
z serii „S”, tym razem trzeciej generacji. Reklama ukazuje kolejkę, w której
ustawieni są ludzie czekający przed punktem Apple na premierę nowego
urządzenia. Obok nich przechodzą ludzie z tajemniczym smartfonem w dłoni. Okazuje
się, żę to nowa „S trójka”. Podczas scen towarzyszą nam osobliwe dialogi. Fani
urządzeń z logiem nadgryzionego jabłka zachwycają się nowym umiejscowieniem
wejścia słuchawkowego, za to właściciele telefonów Samsunga na oczach tych pierwszych
wykorzystują nową technologię NFC do wysłania pliku z jednego, do drugiego
telefonu Samsung. W sieci rozpętała się
dyskusja, czy reklamy Samsunga nie są zwyczajnie tanią zagrywką, próbą
dorównania sławie Apple. Samsung jednak nie zamierzał
przestać. W październiku zeszłego roku w
sieci pojawił się spot reklamowy nowego urządzenia od Apple- iPad Air. W tym
roku, około 3 miesiące temu, w serwisie YouTube, na oficjalnym kanale Samsunga znalazła się reklama nowego tabletu
Galaxy Tab Pro 10.1, której ewidentnym celem było ukazanie lepszych parametrów od
konkurencji. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że reklama
zaczyna się w podobny sposób, co reklama Apple. Ciężko pomylić ją z jakąkolwiek
inną. Ponadto wyraźnie pokazanajest
kwestia gabarytów koreańskiego urządzenia, które dzięki mniejszym wymiarom jest
jeszcze cieńsze od urządzenia Apple.
Zobaczcie sami :
źródło : https://www.youtube.com/watch?v=fThtsb-Yj0w
Kolejna tegoroczna reklama Samsunga ośmieszająca brak wielozadaniowości urządzeń Apple :
Jak się okazało, Samsung to nie jedyny koncern, który prowadzi bezpośrednią
kampanię reklamową przeciw Apple. Otóż w 2013 Nokia stworzyła również
antyreklamę dla Apple, w której bezpośrednio porównała swój flagowy smartfon
Lumia 925, do iPhone 5. Ponadto była to parodia reklamy iPhone, w której myślą
przewodnią było robienie codziennie większej ilości zdjęć, niż jakimkolwiek
innym telefonem. Na filmie widzimy bezpośrednie porównanie możliwości fotograficznych
dwóch urządzeń. Po lewej stronie telefon od Nokii, natomiast po prawej stronie
urządzenie Apple.
Tworzenie reklamy tylko z pozoru wydaje się być zadaniem
łatwym.
Mówią: pochwal, wyróżnij się,
wpisz jakoś w umysł odbiorcy żeby zapamiętał. Mówić może prosto, ale z
tworzeniem to już trochę inna bajka. Pomysł na reklamę i jej scenariusz musi
być dopasowany tak do wymagań producenta jak i zgrabnie przedstawiony
publiczności, a to się zazwyczaj gryzie. Producent chce jak najwięcej
zachwalić, odbiorcy zaś nie chce się zwyczajnie
tyle słuchać. Ważny jest zatem wpływ na podświadomość, spełnienie
oczekiwań społecznych, wzbudzenie zainteresowania i rozsądek. To ostatnie chyba
jest najważniejsze, przynajmniej obserwując niektóre reklamowe ,,popełnienia”
na polskim rynku reklam telewizyjnych. Zastanawiam się tylko jak to możliwe, że
żaden członek ekipy filmowej, czy reżyser, operator kamery a nawet aktor nie
wytknął nikomu, że to po prostu jest bez sensu…
Hahahahahaha…ekhm.
W ostatnich latach publiczność bardzo wyczulona jest na tak
zwane ,,suchary” – mało (lub w ogóle) śmieszne żarty, po których najczęściej
zapada cisza lub wymuszony śmiech.
Początki sucharów wiążą się z Karolem Strasburgerem i jego dowcipami na
początek Familiady. Wkrótce fenomen
rozprzestrzenił się na youtube oraz facebook, gdzie zaczęły tworzyć się grupy czy fanpage takie jak np. ,,Suchar na dziś”.
Sucharem posłużyli się, nie wiedzieć czemu, pomysłodawcy reklamy
McDonalds, którzy zapraszają nas na kurczaka.
Zapomnieli oni, że jeśli reklama ma być śmieszna, to śmiać
powinien się widz, obserwator a nie aktor! ,,Na kremówki do Poznania”-
sucharek, który, jak to mówią-trzeba popić. Wywołuje on jednak ostry śmiech
wśród grupy kolegów i … zakrycie twarzy dłonią większości odbiorców. Drodzy
reklamodawcy, nie wypuszczajcie już takich reklam!
Urocza dziewczynka czy głupi ojciec?
Zdecydowanym hitem idiotycznych reklam , za który
pomysłodawca powinien otrzymać gałązkę oliwną (bądź cierniową) zwycięzcy, jest
ostatnia reklama serka Almette. Nie będę się rozpisywał-obraz odda tu wszystko.
Używając dzisiejszych określeń młodych ludzi- autodiss,
automasakra. Tak ojca jak i całej firmy.
Nie rozumiem jakim sposobem taka reklama została 1. wymyślona 2.stworzona
3.wypuszczona na rynek. Zbiorowa ślepota?
Ogromna ilość minusów pod filmem nie wzięła się znikąd. Po tej reklamie odbiorca powinien rzec : ,,
Co za smaczny i zdrowy serek!” , natomiast jedynym logicznym zdaniem które
wypowie po obejrzeniu tej reklamy będzie oczywiście ,,Co za głupi ojciec”. Na
youtube znajduje się również przeróbka reklamy, ale ze względu na wulgaryzmy
nie dołączę jej do postu.
Mmm, ale dobry…makaron?
Zachwalanie smaku produktu jest jednym z ważniejszych
elementów reklamy. Ukazanie tego wizualnie ma pobudzić wyobraźnię i dać wyraz
głębi odczuć jakie poczujemy, gdy kupimy
dany produkt. Tak reklamuje się batony,
ptasie mleczka, kawę czy czekoladę. Niewątpliwie są to dość smaczne rzeczy,
które można spożywać delektując się. Niektórzy jednak nie zdali sobie sprawy że
katalog tych ,,smakowitości” jest
zamknięty i nie może dotyczyć wszystkiego. Zapomnieli o tym chociażby
producenci Lubelli, w której reklamie dziecko bierze ugotowany makaron i je
jako przekąskę.
Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś jadł ugotowany makaron
delektując się jego smakiem, a w szczególności dziecko. Jak pewnie powszechnie
wiadomo, makaron potrzebuje czegoś w dodatku, chociażby sosu czy śmietany. I w takim
oto zestawieniu inne marki go powinny reklamować! Fałszywość i niezgodność z
regułami jakie nas otaczają nie powinny mieć w reklamie miejsca. Makaron to nie
Kinder Bueno.
Ile antyreklam trafiło do tej pory na polski rynek? Nie sposób
zliczyć! Sztuczne wypowiedzi bohaterów, udawany śmiech czy poezja smaku
makaronu to tylko szczyt góry lodowej. A przecież wystarczy tylko choć odrobina
rozsądku. Reklama już nawet nie musi być
świetna, byleby nie karmić odbiorcy takimi, nie bójmy się użyć tego słowa,
bzdurami. Czego sobie i wszystkim życzę.
Gazety z programem to doskonałe miejsce na lokowanie
reklam i swojej autopromocji. Często mam wrażenie, że podąża to w niewłaściwym
kierunku, bo spoglądając na kobiety zakryte w ¾ czarnym kwadratem wzbudzają po
prostu niesmak.
Wydaje mi się, że gazeta musi być
naprawdę bardzo mocno zdesperowana jeśli zamieszcza wszystko co leci po kolei.
Biorąc do ręki „Tele Program” mam właśnie takie wrażenie. Cały środek napchany
jest reklamami, w rubrykach z programem telewizyjnym też wciskają jak
najmniejsze reklamy. To jeszcze można znieść. Najbardziej nieprzyjemny moment
jest właśnie wtedy, kiedy otwieram przedostatnią stronę jestem zmuszona choć
przez chwile zerknąć na ogłoszenia pań do towarzystwa.
Każda reklama rządzi się naturalnie
swoimi prawami. Kreując ją trzeba wziąć pod uwagę medium w którym będzie
zamieszczana. Trochę dziwne jest, że zamieszczane są właśnie w gazetach z programem. Od strony
wydawców zapewne nikt nie zwraca na to uwagi, bo od zawsze panowała zasada:
Nasz klient, nasz pan. Z drugiej ma na celu zdobywanie klientów, więc może
akurat się mylę i rzeczywiście dobrze dobrali grupę docelową. Myślę jednak, że
każda szanująca się gazeta powinna z
takich reklam zrezygnować. Oczywiście spełniają wiele funkcji jakie powinna
posiadać reklama. Na pewno bardzo rzuca się w oczy, numery rozpoczynające się
na 0-700 również są bardzo widoczne, dane pań widniejących na zdjęciach
malutkich rozmiarów - również bardzo czytelne, cała strona zapełniona mnóstwem
małych kwadracików - nietrudna do zapamiętania.. Dla samej gazety takie
ogłoszenia na pewno nie będą dobrym sposobem promocji. Bo kto chętnie spogląda
na wulgarne i rozwiązłe reklamy? W tym wypadku o etyce raczej wspomnieć nie
można. Ale skoro wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych
reklam to co za różnica czy na stronie pojawi się reklama pampersów, czy
„Napalonej Joanny”. Każdy może dokonać wyboru. Jeśli ma potrzebę skorzystać z
takiego ogłoszenia, może wejść na przykład na stronę internetową, których przecież
jest mnóstwo. Uważam, że niekoniecznie musimy być bombardowani takimi
reklamami.
Celowo nie zamieszczam zdjęć do mojego wpisu, bo to jest
to, co najbardziej razi mnie w oczy. I
nie chcę, aby innych również poraziło. Tutaj ukłony dla hiszpańskiego
rządu, który chce, aby w mediach drukowanych takich ogłoszeń się pozbyć. Myślę,
że Polska mogłaby brać z nich przykład.