Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyreklama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyreklama. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 maja 2015

Anoreksja - trend czy choroba?

Anoreksja już słusznie nosi nazwę choroby XXI stulecia. Według niektórych danych do 30 odsetkow ludzi rozwiniętych krajów cierpi rozbratami spożywczego zachowania, 9 odsetkow z nich zdarza się na anoreksję. Corocznie anoreksja odnosi mnóstwo żyć młodych kobiet i dziewczyn, niektóre zostają głębokimi inwalidami na całe życie. W Europie opracowują się nowe programy dla leczenia i rehabilitacji jaźni, co cierpi anoreksją.
zródło- www.beautyform.ru

sobota, 23 maja 2015

Facebook wychodzi z mody?




Zaangażowanie szefów firm w sieci osiągnęło w 2014 roku rekordowy wynik. 80 proc.  największych firm jest aktywnych online – wynika z analizy Weber Shandwick „Socializing Your CEO”. Jednak często omijają oni Facebooka.
Najlepszym kanałem komunikacji dla nich wciąż pozostaje strona internetowa – 68 proc. dyrektorów jest tam obecna, a obecność ta nie ogranicza się do podania nazwiska czy standardowej biografii. Strona internetowa to najczęściej pierwsze miejsce, gdzie zainteresowani szukają informacji o firmie. Szefowie za jej pośrednictwem mogą dzielić się informacjami bezpośrednio z zainteresowanymi.


Co ciekawe, spada aktywność na Facebooku – badanie nie wykazało aktywności w 2014 roku, choć w 2012 roku aktywni zarządcy firm stanowili 10 proc. Nie oznacza to jednak, że szefowie rezygnują całkowicie z Facebooka. 

 Podczas gdy Facebook przygotowuje się do długo oczekiwanego wprowadzenia akcji do obrotu na rynku giełdowym, spółka pragnie pokazać swój rozmach, opierający się na ogromnej liczbie członków: ponad 800 milionów aktywnych użytkowników na całym świecie, jak twierdzi, oraz około 200 milionów w Stanach Zjednoczonych, czyli dwie trzecie ich populacji. 


 
Amerykański gigant motoryzacyjny General Motors rezygnuje przykładowo z umieszczania reklam na Facebooku, ponieważ okazuje się, że mają one niewielki wpływ na decyzje konsumentów rozważających kupno samochodu. GM będzie kontynuować akcje promocyjne, ale już bezpłatnie.Nieoficjalnie mówi się, że budżet reklamowy GM przeznaczony na Facebooka wynosił 10 mln dolarów w 2011 roku, co jest ledwie ułamkiem całych wydatków na reklamę firmy: 1,8 mld dolarów.
 
Jednak dyrektor marketingu Joel Ewanick zaznacza, że Facebook pozostaje poważnym kanałem komunikacyjnym.Decyzja GM to bolesny cios dla spółki Zuckerberga tuż przed jej debiutem giełdowym, który może wynieść wycenę Facebooka na niebotyczne poziomy, powyżej 100 mld dolarów. Tymczasem rosną wątpliwości co do realnych możliwości generowania gotówki przez najpopularniejsze medium społecznościowe, na dodatek zwrócił uwagę także na brak strategii reklamowej dla urządzeń mobilnych.Przemysł motoryzacyjny jest najbardziej łakomym kąskiem marketingowym w USA. Wartość rynku reklamowego ocenia się na blisko 14 mld dolarów rocznie.Jednak dane dotyczące wzrostu Facebooka w Stanach Zjednoczonych są alarmujące. Liczba Amerykanów, którzy odwiedzili serwis w mijającym roku, wzrosła o 10 procent - co oznacza spadek z 56 procent wzrostu w poprzednim roku - jak wynika z danych comScore.Jednym z głównych punktów strategii marketingowej Facebooka jest to, że buduje bliższe więzi między przyjaciółmi i znajomymi. Ale ci, którzy omijają serwis, mówią, że może on wywoływać efekt zupełnie odwrotny powodując uczucie większego, a nie mniejszego, wyobcowania.Wielu przeciwników Facebooka wspomina obawy o swoją prywatność. Specjaliści od mediów społecznościowych mówią, że problem sprowadza się do kwestii zaufania. Amanda Lenhart, która kieruje badaniami nad młodzieżą, dziećmi i rodzinami w Pew Internet and American Life Project, mówi, że ludzie, którzy używają Facebooka, generalnie mają zaufanie do innych osób i do instytucji. - Niektórzy ludzie decydują się, by go nie używać, ponieważ boją się tego, co może się wydarzyć - dodaje.
Kierownictwo Facebooka twierdzi, że nie spodziewa się, by wszyscy w kraju zarejestrowali się w serwisie. Zamiast tego pracują nad sposobami utrzymania obecnych użytkowników na stronie dłużej, co daje firmie większe szanse, by wyświetlać reklamy. Największy wzrost firma odnotowuje teraz w miejscach takich jak Azja i Ameryka Południowa, gdzie mogą rzeczywiście być jeszcze ludzie, którzy dotąd nie słyszeli o Facebooku. - Naszym celem jest dać ludziom wartościowy, zabawny i bezpłatny sposób komunikowania się ze znajomymi i mamy nadzieję, że to podoba się szerokiemu gronu odbiorców - mówi Jonathan Thaw, rzecznik Facebooka.


czwartek, 26 marca 2015

Sen silniej od ciebie. Nie siadaj w samochód w sennym stanie

zródło- Agencja rekłamowa: BBDO Bankok, Tajlandia

Wielu kierowcom ( i doświadczonym) są znajoma sytuacja, kiedy po wielu godzinach jazdy za kierownicą głowa dosłownie pada na piersi i zdaje się, już nie ma żadnej możliwości stawiać opór włażącemu snowi. Ledwie odczuwszy zbliżenie się takiego niebezpiecznego stanu, rozsądni kierowcy zjeżdżają z drogi i urządzają się na odpoczynek. Lecz, na żal, tak postępują daleko nie wszyscy. Wiele, chcą podołać senność i wzmocniono palą, rozmawiają z pasażerami, piją mocną herbatę czy kawę.

niedziela, 25 maja 2014

Walka gigantów trwa- złośliwość Samsunga



        Batalia dwóch największych producentów flagowych smartfonów i tabletów trwa w najlepsze. Od 2011 roku toczy się zażarty spór między Samsungiem, a firmą Apple. Procesy sądowe, które od 4 lat nieustannie zostają zakończone na korzyść jednej z firm, to nie jedyna forma walki. Wojna, która rozpętała się o rozwiązania technologiczne, przeniosła się na płaszczyznę medialną. Z pewnością wielu z nas odblokowując telefon, przesuwa palcem po ekranie w lewo bądź prawo. Tzw. „slide to unlock”, to patent, który rzekomo został skradziony firmie Apple przez Samsunga. 

         Koreański koncern, jako producent telefonów ze znanej serii „S”, w 2011 rozpoczął kampanię reklamową, w której jawnie ośmieszał Apple. Wszystko działo się przy okazji premiery nowego Apple S4. Na tym jednak Samsung nie zakończył swych działań. Analogiczna sytuacja miała miejsce przy premierze kolejnego Samsunga z serii „S”, tym razem trzeciej generacji. Reklama ukazuje kolejkę, w której ustawieni są ludzie czekający przed punktem Apple na premierę nowego urządzenia. Obok nich przechodzą ludzie z tajemniczym smartfonem w dłoni. Okazuje się, żę to nowa „S trójka”. Podczas scen towarzyszą nam osobliwe dialogi. Fani urządzeń z logiem nadgryzionego jabłka zachwycają się nowym umiejscowieniem wejścia słuchawkowego, za to właściciele telefonów Samsunga na oczach tych pierwszych wykorzystują nową technologię NFC do wysłania pliku z jednego, do drugiego telefonu Samsung.  W sieci rozpętała się dyskusja, czy reklamy Samsunga nie są zwyczajnie tanią zagrywką, próbą dorównania sławie Apple.
            Samsung jednak nie zamierzał przestać. W   październiku zeszłego roku w sieci pojawił się spot reklamowy nowego urządzenia od Apple- iPad Air. W tym roku, około 3 miesiące temu, w serwisie YouTube, na oficjalnym kanale Samsunga  znalazła się reklama nowego tabletu Galaxy Tab Pro 10.1, której ewidentnym celem było ukazanie lepszych parametrów od konkurencji. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że reklama zaczyna się w podobny sposób, co reklama Apple. Ciężko pomylić ją z jakąkolwiek inną. Ponadto wyraźnie pokazana  jest kwestia gabarytów koreańskiego urządzenia, które dzięki mniejszym wymiarom jest jeszcze cieńsze od urządzenia Apple.
Zobaczcie sami :
                                               źródło : https://www.youtube.com/watch?v=fThtsb-Yj0w

       Kolejna tegoroczna reklama Samsunga ośmieszająca brak wielozadaniowości urządzeń Apple :
                                             źródło: https://www.youtube.com/watch?v=6nFe_SWcq4Q

       Jak się okazało, Samsung to nie jedyny koncern, który prowadzi bezpośrednią kampanię reklamową przeciw Apple. Otóż w 2013 Nokia stworzyła również antyreklamę dla Apple, w której bezpośrednio porównała swój flagowy smartfon Lumia 925, do iPhone 5. Ponadto była to parodia reklamy iPhone, w której myślą przewodnią było robienie codziennie większej ilości zdjęć, niż jakimkolwiek innym telefonem. Na filmie widzimy bezpośrednie porównanie możliwości fotograficznych dwóch urządzeń. Po lewej stronie telefon od Nokii, natomiast po prawej stronie urządzenie Apple.
źródło: https://www.youtube.com/watch?v=HnnvW8Rvz3U

piątek, 23 maja 2014

Jak łatwo zrobić antyreklamę. Na przykładach.

Tworzenie reklamy tylko z pozoru wydaje się być zadaniem łatwym.

 Mówią: pochwal, wyróżnij się, wpisz jakoś w umysł odbiorcy żeby zapamiętał. Mówić może prosto, ale z tworzeniem to już trochę inna bajka. Pomysł na reklamę i jej scenariusz musi być dopasowany tak do wymagań producenta jak i zgrabnie przedstawiony publiczności, a to się zazwyczaj gryzie. Producent chce jak najwięcej zachwalić, odbiorcy zaś nie chce się zwyczajnie  tyle słuchać. Ważny jest zatem wpływ na podświadomość, spełnienie oczekiwań społecznych, wzbudzenie zainteresowania i rozsądek. To ostatnie chyba jest najważniejsze, przynajmniej obserwując niektóre reklamowe ,,popełnienia” na polskim rynku reklam telewizyjnych. Zastanawiam się tylko jak to możliwe, że żaden członek ekipy filmowej, czy reżyser, operator kamery a nawet aktor nie wytknął nikomu, że to po prostu jest bez sensu…

Hahahahahaha…ekhm.

W ostatnich latach publiczność bardzo wyczulona jest na tak zwane ,,suchary” – mało (lub w ogóle) śmieszne żarty, po których najczęściej zapada cisza lub wymuszony śmiech.  Początki sucharów wiążą się z Karolem Strasburgerem i jego dowcipami na początek Familiady.  Wkrótce fenomen rozprzestrzenił się na youtube oraz facebook, gdzie zaczęły tworzyć się grupy czy fanpage takie jak np. ,,Suchar na dziś”.  Sucharem posłużyli się, nie wiedzieć czemu, pomysłodawcy reklamy McDonalds, którzy zapraszają nas na kurczaka.



Zapomnieli oni, że jeśli reklama ma być śmieszna, to śmiać powinien się widz, obserwator a nie aktor! ,,Na kremówki do Poznania”- sucharek, który, jak to mówią-trzeba popić. Wywołuje on jednak ostry śmiech wśród grupy kolegów i … zakrycie twarzy dłonią większości odbiorców. Drodzy reklamodawcy, nie wypuszczajcie już takich reklam!

Urocza dziewczynka czy głupi ojciec?

Zdecydowanym hitem idiotycznych reklam , za który pomysłodawca powinien otrzymać gałązkę oliwną (bądź cierniową) zwycięzcy, jest ostatnia reklama serka Almette. Nie będę się rozpisywał-obraz odda tu wszystko.



Używając dzisiejszych określeń młodych ludzi- autodiss, automasakra.  Tak ojca jak i całej firmy. Nie rozumiem jakim sposobem taka reklama została 1. wymyślona 2.stworzona 3.wypuszczona na rynek. Zbiorowa ślepota?  Ogromna ilość minusów pod filmem nie wzięła się znikąd.  Po tej reklamie odbiorca powinien rzec : ,, Co za smaczny i zdrowy serek!” , natomiast jedynym logicznym zdaniem które wypowie po obejrzeniu tej reklamy będzie oczywiście ,,Co za głupi ojciec”. Na youtube znajduje się również przeróbka reklamy, ale ze względu na wulgaryzmy nie dołączę jej do postu.

Mmm, ale dobry…makaron?

Zachwalanie smaku produktu jest jednym z ważniejszych elementów reklamy. Ukazanie tego wizualnie ma pobudzić wyobraźnię i dać wyraz głębi odczuć  jakie poczujemy, gdy kupimy dany produkt.  Tak reklamuje się batony, ptasie mleczka, kawę czy czekoladę. Niewątpliwie są to dość smaczne rzeczy, które można spożywać delektując się. Niektórzy jednak nie zdali sobie sprawy że katalog tych ,,smakowitości”  jest zamknięty i nie może dotyczyć wszystkiego. Zapomnieli o tym chociażby producenci Lubelli, w której reklamie dziecko bierze ugotowany makaron i je jako przekąskę.



Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś jadł ugotowany makaron delektując się jego smakiem, a w szczególności dziecko. Jak pewnie powszechnie wiadomo, makaron potrzebuje czegoś w dodatku, chociażby sosu czy śmietany. I w takim oto zestawieniu inne marki go powinny reklamować! Fałszywość i niezgodność z regułami jakie nas otaczają nie powinny mieć w reklamie miejsca. Makaron to nie Kinder Bueno.



Ile antyreklam trafiło do tej pory na polski rynek? Nie sposób zliczyć! Sztuczne wypowiedzi bohaterów, udawany śmiech czy poezja smaku makaronu to tylko szczyt góry lodowej. A przecież wystarczy tylko choć odrobina rozsądku.  Reklama już nawet nie musi być świetna, byleby nie karmić odbiorcy takimi, nie bójmy się użyć tego słowa, bzdurami. Czego sobie i wszystkim życzę.

poniedziałek, 21 maja 2012

Ile reklamy jest w antyreklamie


Gazety z programem to doskonałe miejsce na lokowanie reklam i swojej autopromocji. Często mam wrażenie, że podąża to w niewłaściwym kierunku, bo spoglądając na kobiety zakryte w ¾ czarnym kwadratem wzbudzają po prostu niesmak.

Wydaje mi się, że gazeta musi być naprawdę bardzo mocno zdesperowana jeśli zamieszcza wszystko co leci po kolei. Biorąc do ręki „Tele Program” mam właśnie takie wrażenie. Cały środek napchany jest reklamami, w rubrykach z programem telewizyjnym też wciskają jak najmniejsze reklamy. To jeszcze można znieść. Najbardziej nieprzyjemny moment jest właśnie wtedy, kiedy otwieram przedostatnią stronę jestem zmuszona choć przez chwile zerknąć na ogłoszenia pań do towarzystwa.
Każda reklama rządzi się naturalnie swoimi prawami. Kreując ją trzeba wziąć pod uwagę medium w którym będzie zamieszczana. Trochę dziwne jest, że zamieszczane są  właśnie w gazetach z programem. Od strony wydawców zapewne nikt nie zwraca na to uwagi, bo od zawsze panowała zasada: Nasz klient, nasz pan. Z drugiej ma na celu zdobywanie klientów, więc może akurat się mylę i rzeczywiście dobrze dobrali grupę docelową. Myślę jednak, że każda szanująca się gazeta powinna  z takich reklam zrezygnować. Oczywiście spełniają wiele funkcji jakie powinna posiadać reklama. Na pewno bardzo rzuca się w oczy, numery rozpoczynające się na 0-700 również są bardzo widoczne, dane pań widniejących na zdjęciach malutkich rozmiarów - również bardzo czytelne, cała strona zapełniona mnóstwem małych kwadracików - nietrudna do zapamiętania.. Dla samej gazety takie ogłoszenia na pewno nie będą dobrym sposobem promocji. Bo kto chętnie spogląda na wulgarne i rozwiązłe reklamy? W tym wypadku o etyce raczej wspomnieć nie można. Ale skoro wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych reklam to co za różnica czy na stronie pojawi się reklama pampersów, czy „Napalonej Joanny”. Każdy może dokonać wyboru. Jeśli ma potrzebę skorzystać z takiego ogłoszenia, może wejść na przykład na stronę internetową, których przecież jest mnóstwo. Uważam, że niekoniecznie musimy być bombardowani takimi reklamami.
Celowo nie zamieszczam zdjęć do mojego wpisu, bo to jest to, co najbardziej razi mnie w oczy. I  nie chcę, aby innych również poraziło. Tutaj ukłony dla hiszpańskiego rządu, który chce, aby w mediach drukowanych takich ogłoszeń się pozbyć. Myślę, że Polska mogłaby brać z nich przykład.