Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuczność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuczność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 maja 2015

Triki reklamowe

          Codziennie dajemy się czarować kolorowym reklamom. Reklama stała się bardzo ciekawym zjawiskiem, a jeszcze ciekawsze są triki i sposoby jej powstawania. Nie wszystko co widzicie na ekranie jest prawdziwe, choć wygląda znakomicie – może nawet lepiej niż w rzeczywistości. Sęk w tym, że to nie jest prawdziwe, a przynajmniej nie zawsze. Nie od dzisiaj wiadomo, że jedzenie oglądane na zdjęciach w magazynach kulinarnych, na reklamowych billboardach czy plakatach często nie ma wiele wspólnego z potrawą, którą obraz ma za zadanie przedstawiać. Najwięcej trików spotykać można przy reklamach produktów spożywczych. Chciałabym przedstawić w jaki sposób producenci ulepszają wygląd reklamowanych produktów.
         Jeśli chodzi o żywność – wiadomo, że nie wszystko nadaje się do fotografowania. Dajmy za przykład lody. Szybko się topią i nie wyglądają dobrze. Dlatego zamiast nich najczęściej wykorzystywane jest puree ziemniaczane z barwnikiem. Wygląda tak samo ale ziemniaki się nie roztapiają, a lody udają doskonale. Podobnie jest z kostkami lodu w napojach.  Jeśli chcielibyśmy zrobić zdjęcie prawdziwym kostkom lodu, mamy na to mało czasu, zanim zmienią stan ze stałego na ciekły. Zresztą taki lód przeważnie nie prezentuje się atrakcyjnie – jest pokryty szronem po wyjęciu z lodówki i prawie się nie błyszczy. Dlatego w fotografii produktowej lepiej zastosować dekoracyjny lód akrylowy dostępny zarówno w kostkach, jak i w postaci kruszonej. Dzięki takiemu sztucznemu produktowi nie zalewamy jednocześnie połowy studia wodą. Kolejna sztuczka to zastępowanie miodu np. na pysznych naleśnikach (nie wiadomo czy naleśnik to naprawdę naleśnik). W obiektywie lepiej prezentuje się olej samochodowy. Co już zdecydowanie nie smakuje, ale w reklamie liczy się obraz, a wizualnie lepiej sprzedaje się ten pomysł. Wiele reklam wykorzystuje świeże owoce, warzywa, ale jak uzyskać efekt połyskujących kropli wody na powierzchni ich liści i skóry, gdy faktycznie rezultat w naturze można zobaczyć tylko wczesnym rankiem, gdy na powierzchni roślin w ogrodzie zbiera się rosa. W fotografii reklamowej używa się do tego celu gliceryny lub mieszanki gliceryny i wody nanoszonej punktowo albo też przy użyciu zraszacza do roślin. Bądź innym sposobem jest spryskanie warzyw lakierem do włosów.

            Przechodzimy do trudniejszych wyzwań. Sesja z owadami żywymi. Jak fotograf radzi sobie w tej sytuacji? Przed sesją zdjęciową owady umieszczane są na kilka godzin w lodówce. Z zimna wpadają w stan znieruchomienia, co pozwala fotografowi na zrobienie fantastycznych ujęć. Jest to w pewnym stopniu drastyczne, jednak reklama sama z siebie nie powstanie, a natura nie ułatwia. Podstawowy trik, na który się nabieramy, to oczywiście atrakcyjność fizyczna. Stąd te wszystkie pomysły na ulepszanie tego co chcemy utrwalić, bądź zareklamować. W reklamach zwykle nie ma osób nieatrakcyjnych. Dlatego do reklam angażowane są przepiękne, zgrabne modelki czy podziwiane aktorki. Emocje wywołane wyglądem atrakcyjnych osób mogą przenieść się na efektywną sprzedaż reklamowanego produktu. Nabłyszczanie ciał osób występujących w reklamie, to trik o podłożu erotycznym, a na który wszyscy się nabieramy. Kolejna rzecz: choć przeważnie nie zdajemy sobie z tego sprawy, modelki w reklamach mają bardzo rozszerzone źrenice. Powiększenie źrenic następuje u ludzi między innymi w sytuacjach, gdy spotykamy kogoś, kto nam się podoba. Jest to więc kolejny nie uświadamiany, ale bardzo silny bodziec seksualny, który ma wpłynąć na pozytywny odbiór reklamy przez nas.
            Jest to tylko namiastka tego co kryje się za atrakcyjnością reklam. Powinniśmy być więc uważni i nie dać się zmanipulować. Mimo wszystko triki te budzą powszechną ciekawość. Dobrą zabawą może być wyszukiwanie takich sztuczek w codziennym oglądaniu telewizji czy przeglądaniu gazety.


czwartek, 26 marca 2015

Sztucznie piękna żywność w reklamie

Wszyscy znamy i – chcąc nie chcąc – oglądamy reklamy żywności. Po stosiku puszystych naleśników amerykańskich wolno spływa złocisty syrop klonowy, a kanapka z popularnego baru fast food składa się z pysznej, ciepłej bułeczki, świeżych warzyw i plasterka sera kuszącego wychylającego się sponad idealnie wysmażonego mięsa. Tymczasem w Internecie kolejne okrążenie robią zdjęcia porównujące piękne produkty z reklam i przykrą rzeczywistość.

źródło: www.popuppizzalv.com

źródło: www.rsvlts.com

Można oczywiście tłumaczyć, że w barach szybkiej obsługi nie ma czasu i możliwości na piękne układanie składników hamburgera lub że są zwyczajnie mniej świeże i przez to wyglądają gorzej. Prawda jest nieco gorsza i przypomina trochę popularne praktyki ekspedientek w mięsnym, które szorują produkty płynem do naczyń, żeby wyglądały na nowsze, czy pompowania kurczaków wodą, by nabrały masy i stały się pulchne. Mianowicie – apetycznie wyglądające jedzenie z reklam… nie zawsze jest jedzeniem.

Zamienniki muszą wyglądać tak samo (lub nawet lepiej) i być bardziej plastyczne niż prawdziwa żywność. Na przykład barwione puree ziemniaczane świetnie udaje kolorowe gałki lodów, ale się nie topi. „Świeże” mleko wlewane do naczynia „podrasowane” jest mydlinami, by stworzyć efekt lekkiej pianki, a chrupiące płatki unoszące się na owej piance w misce pełnej mleka w rzeczywistości leżą na porcji uniwersalnego kleju wikolowego.

źródło: joemonster.org

Wszyscy znamy uczucie napływającej ślinki, gdy przed oczami pojawia się obraz puszystego tortu z kremem. Ale jakim cudem ów krem jest zupełnie nie zabrudzony okruszkami z biszkoptu? W tym twórcom reklamy pomagają kartonowe wkładki pomiędzy warstwami ciasta, które podtrzymują cieniutką warstwę kremu.

źródło: joemonster.org

Po co tracić czas i wysiłek na upieczenie kurczaka o rumianej skórce, kiedy można stworzyć apetyczny efekt przysmażenia pastą do butów? A kiedy już potrawa ląduje na talerzu, wilgotne wełniane waciki podgrzane w mikrofali i umieszczone za talerzem świetnie oddadzą efekt pary unoszącej się z gorącego jedzenia przez parę minut.

źródło: joemonster.org

I wreszcie wracamy do naleśników amerykańskich, układanych w gruby stosik i polewanych… olejem silnikowym. Albo środkiem do polerowania mebli. Wolno spływa, ładnie wygląda i nie jest wchłaniany przez placki jak miód czy syrop klonowy.

źródło: joemonster.org

Oczywiście plastikowe imitacje nie są regułą. Czasami polega to tylko na delikatnym ułożeniu eksponującym to co trzeba, podtrzymaniu czy właściwym oświetleniu. Styliści mówią, że przygotowanie żywności do zdjęcia jest trochę jak nałożenie makijażu człowiekowi.  Specjaliści od reklamy muszą zadbać o to, by produkt ukazany był jak najlepiej i zachęcał odbiorców do jego kupna.

Smacznego!


źródła:
wykop.pl
joemonster.org
fotografiaodkuchni.com

środa, 30 maja 2012

Ułomny obraz płci pięknej

Obraz kobiety kreowanej w reklamie często jest kontrowersyjnym tematem. Zazwyczaj dotyczy to wyglądu modelek: że za chude, wyglądają na naćpane, za młode, skąpo ubrane… Skupię się na wewnętrznym stereotypie kobiety w reklamie. Chciałabym omówić obraz kobiet w reklamach farmaceutyków. W większości reklam leków występują panie, najczęściej zatrudniane są w reklamach farmaceutyków o działaniu uspokajającym. W reklamach tego typu zobaczyć mężczyznę w roli bohatera graniczy z cudem. Według reklamodawców, tylko kobiety mają tego typu problemy. Tak to prawda, hormony buzują podczas tzw. zespołu napięcia przedmiesiączkowego, a kobiety płaczą zdecydowanie częściej i więcej niż płeć przeciwna. Jednak mężczyźni nie są nadludźmi, również dopada ich w życiu stres a nawet depresja. Czyżby reklama środka na ukojenie nerwów uwłaczała męskiej godności? W reklamie środka uspokajającego Valerin Mite, spokojni i opanowani mężczyźni występują (niestety) tylko w tle. Spotkać za to można mnóstwo znerwicowanych pań. Od gospodyni domowej, którą denerwują własne dzieci, przez nauczycielkę, którą denerwują cudze dzieci, po panią inżynier i bizneswomen, które zapewne bardzo stresują się pracą. Jakby to faceci się w ogóle nie stresowali. Oczywiście po zażyciu Valerinu uśmiech wraca na piękne damskie twarze. Kolejny problem, który według świata reklam dotyczy tylko słabej płci, to wzdęcia. Problemy gastryczne kobiet w stosunku do męskich nazwałabym wersją light, jednak to piękne, wzdęte panie reklamują preparaty na wzdęcia. Gdzie podziali się mężczyźni w reklamach środków na gazy? Może reklamodawcy pomyśleli, że piękna i pachnąca kobieta lepiej poradzi sobie w kreowaniu sztucznej, idealnie czystej i pachnącej rzeczywistości, która niestety z rzeczywistością nic wspólnego nie ma. No i oczywiście zaparcia. Reklamy Xenny czy Activii. Problem wzdęć dotyczy aż 1/4 męskiej populacji, jednak w reklamach to matka córce podaje Xenne, a koleżanki dzielą się cudownym, jakże kobiecym jogurtem, wspomagającym przemianę materii. W reklamach farmaceutyków na grypę i przeziębienia, spotkać możemy panów. Na to choruje się po równo zarówno w życiu, jak i w reklamach. Środki przeciwbólowe reklamują głównie kobiety i starsi ludzie, a młodych mężczyzn rzadko coś boli. Wizerunek kobiet w tego typu reklamach jest według mnie ułomny i krzywdzi płeć piękną. Równouprawnienie postępuje, może więc kiedyś doczekamy się reklamy, w której mężczyźni opowiadać będą sobie o problemach gastrycznych, a na ekranie będą zajadać się przepyszną Activią.