Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogromca reklam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogromca reklam. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 marca 2014

Reklama czyli mistrz manipulacji



Gdzie nie spojrzeć, tam reklama. Owoce, sprzęt, materiały budowlane, ubrania, po prostu wszystko. Multikolorowe plakaty i billboardy w miastach, uśmiechnięta i szczęśliwa rodzina lub celebryci w telewizji, wyśpiewane reklamy w radiu, zasłaniające cały ekran komputera reklamy w Internecie i wiele, wiele innych. Producenci zrobią dużo by tylko ich produkt zdobył zainteresowanie, a co za tym idzie, potencjalnych klientów, którzy przyciągną kolejnych klientów. Z żadnych prowadzonych badań czy sond nie korzystałam ale zakładam, że ok 2/3 społeczeństwa kupuje produkt, bo widziało jego „wspaniałą” reklamę w telewizji czy gdziekolwiek indziej. Jak kupować żeby się nie sparzyć? Na co uważać żeby nie żałować wydanych pieniędzy?  Z pomocą przychodzą pogromcy reklam. Znani głównie w Internecie, ale znają ich prawie wszyscy.

„Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu”. Regułka, którą zna każdy Polak. Pojawia się w reklamach środków farmaceutycznych. Witaminy, przeciwbólowe, antyalergiczne, na chorobę lokomocyjną, przeziębienie, a nawet na potencję. Firmy farmaceutyczne
w rozmaity sposób próbują przyciągnąć uwagę widzów umieszczając w swoich reklamach gwiazdy polskiej telewizji, tworząc piosenki czy animacje.


 źródło: www.google.pl
 źródło: https://www.youtube.com/watch?v=35VPGzpHAvg

 źródło: https://www.youtube.com/watch?v=cxsGJS_b38M
Skąd jednak mamy wiedzieć czy owy lek rzeczywiście nam pomoże. Nie od dziś wiadomo, że czytanie składu produktów to klucz do sukcesu, jednak jak zrozumieć te wszystkie łacińskie nazwy i wiedzieć, który składnik działa przeciwbólowo, a który wzmacnia włosy, skórę i paznokcie? Pogromcyreklam.blogspot.com to blog gdzie znajdziemy opis większości popularnych obecnie medykamentów, razem ze składem i opisem, a przede wszystkim dowiemy się czy faktycznie działa.


Bloga prowadzi magister farmacji. Jak to ujmuje na swoim blogu: ”Często denerwują mnie "nieścisłości"
w reklamach leków, stąd pomysł na bloga” (źródło: wwwpogromcyreklam.blogspot.com).

Czytanie składów genialnie sprawdza się także przy kupowaniu kosmetyków. Część firm kosmetycznych wyrobiła sobie na tyle markę, że większość społeczeństwa po prostu idzie i kupuje. Spójrzmy na firmę VICHY. Należąca do koncernu L'Oréal marka, swoją popularnością podbiła już wiele kobiecych i męskich serc. Ceną podbiła także, a może nawet zabiła, ich portfele. Jednak czy faktycznie efekty w rzeczywistości są takie jak w reklamie, czy może to tylko efekt placebo, bo skoro produkt drogi to na pewno ma wiele wspaniałych składników, które zadziałają natychmiast. Składników owszem trochę mają, całkiem niezłych ale w marnych ilościach. Youtubowe vlogerki nie zachowują pozorów i mówią wprost, że czasem polska marka bierze górę nad zagranicznymi.


źródło: https://www.youtube.com/watch?v=_fE6efX6JGc 



Jak widać, warto czytać składy i chociaż po części znać składniki aby wiedzieć czy warto kupić produkt czy nie.

Skupmy się teraz na podstawowych ludzkich potrzebach. Proszki, napoje, przekąski, akcesoria samochodowe, kosmetyki, chemia, alkohol i mnóstwo innych. Wyżej wymienione produkty testował znany większość młodego społeczeństwa AdBuster. To on dowiódł, że Vizir niekoniecznie musi być gorszy niż znany wszystkim „zwykły proszek”. Każdy proszek, który wsypiemy do komory na płyn do płukania nie zadziała tak jak powinien. Wiadomo. To on sprawdził, która prezerwatywa jest najmocniejsza, ile nadzienia jest w 7daysach, czy Fairy faktycznie jest mordercą tłuszczu i czy produkty Mango są warte uwagi. 


                                                               źródło: https://www.youtube.com/watch?v=glyw9EFCVEM



Reklamy potrafią zmanipulować, potrafią wręcz zmusić nas do tego by po prostu iść i bez większego zastanowienia się, kupić. Warto więc czytać, mieć, chociaż nie wielką, wiedzę na temat produktu, którego potrzebujemy, jego składu i przede wszystkim nie dać się nabrać. Warto mieć tą podstawową wiedzę także po to, by sobie nie zaszkodzić. Każdy człowiek jest inny w związku z czym na każdego lek czy kosmetyk zadziała inaczej bądź w ogóle, dla każdego dany przedmiot może być przydatny lub nie, dla każdego coś będzie lepsze lub gorsze niż to drugie. Po prostu.. Nie dajmy się zwariować i kupujmy z głową!









środa, 25 kwietnia 2012

AdBuster – przekonaj się, jak okłamuje Cię reklama.

Źródło: http://www.kciuk.pl/Tak-oszukuja-fast-foody-a23333




Świat reklamy to świat wyidealizowany, optymistyczny, kolorowy, z założenia dobry i przyjazny. Niestety, świat otaczający nas, taki nie jest. Często pod naciskiem reklamy kupujemy dany produkt, który „prawdopodobnie jest najlepszy na świecie”, „badany przez zespół specjalistów”, „zaspokoi wszystko, o czym marzyliśmy”. Znalazła się jednak osoba, która się temu przeciwstawiła i stworzyła vbloga, na którym obala mity reklam.




Od początku
AdBuster został wypromowany przez portal JoeMonster.org. Zasłynął powolnym analizowaniem reklamy Vizira. Odpowiedział na pytanie na pytanie: „Dlaczego tak naprawdę tańszy proszek nie wyprał skarpetek?” Jak się okazało, kobieta wsypująca rywalizujący z Vizirem proszek, wsypała go do niewłaściwego przedziału. Swoją drogą – jak realizator reklamy mógł przeoczyć coś takiego? Od tego momentu AdBuster postanowił pokazać prawdziwe oblicze produktów, które nigdy nie wyglądają tak jak w reklamie.



Reklama – prawda czy mit?
Pseudonim artystyczny, nasz bohater zaczerpnął z emitowanego na kanale Discovery programu „MythBusters” -  „Pogromcy Mitów”. A ten zapewne inspirował się filmem „GhostBusters”  - „Pogromcy Duchów” (jak to ciężko w tych czasach o innowacyjność....!).
W programie naukowym Pogromcy Mitów, sprawdzają prawdziwość miejskich mitów.
Natomiast AdBuster rozpoczyna dopiero swoją działalność, ale już prawie, co tydzień na jego kanale na youtube możemy znaleźć nowy odcinek. Oprócz obalania „cudownego” działania produktów w spotach reklamowych, bohater uwidocznia błędy językowe, które często są popełniane w telewizji (tzw. Bonus lingwistyczny).

Busted... Obalony...
Pierwszym testem reklamy był płyn do mycia naczyń – Fairy. W reklamie możemy zobaczyć jak płyn ten, jak magnes, odpycha tłuszcz. Bohater pierwszego odcinka postanawia sprawdzić czy tak jest naprawdę. Niestety, tak jak początkowo wszyscy zakładali – test się nie udał. Nie dość, że nie ma magicznego działania płynu do mycia naczyń, to jeszcze tłuszczu na talerzu prawie nie widać. Mit obalony!




Dla ciekawych świata, podpowiem, że sztuczka z płynem do naczyń i jego odpychającą siłą jednak działa. Niestety, nie na tłuszczu i brudzie z talerzy, ale na zwykłym pieprzu. Wystarczy wlać wodę do głębokiego naczynia i posypać obficie pieprzem. Kiedy dotkniemy taflę wody zamoczonym wcześniej w płynie do mycia naczyń palcu, pieprz się magicznie rozsunie. Filmik instruktażowy poniżej.



Confirmed... Potwierdzony...
Jak się okazało, mimo krótkiej działalności w Internecie, nasz bohater przekonał się, że nie wszystko jest sztucznie wykreowane. O tym, przekonał go test reklamy z mydłem Dove. Najmniej osadu mydlanego na lustrze pozostawiło właśnie to mydło – tak jak w reklamie. Nie małe było zdziwienie realizatora pomysłu, który komentarz pozostawił widzom.

No i co z tego?
Oszukiwanie przez reklamy w XXI wieku jest codziennością, na która musimy racjonalnie popatrzeć. To, co widzimy w telewizji nie jest stuprocentową prawdą, musimy podchodzić do tego racjonalnie i z dystansem. Świat stworzony przez reklamy nie istnieje, a kiedy każdy z nas naogląda się tej utopijnej przestrzeni, to nie dostrzega prawdziwego piękna wokół siebie.