piątek, 16 maja 2014

Jak zrobić byś przyszedł po chleb a wyszedł z pełnym koszykiem? (część III)

Zapach świeżego pieczywa
Zauważyłeś, że coraz więcej supermarketów jak np. Biedronka czy Lidl inwestują w swoje własne piekarnie i firmowe pieczywo? Teraz można kupić świeże bułki już nawet w (paradoksalnie monopolowej) Żabce. Co lepsza, firmowe piekarnie wraz z piecami, w których na bieżąco wytwarzane jest świeże pieczywo, prawie zawsze znajdują się przy wejściu do sklepu. Dzieje się tak dlatego, że każdy z nas kojarzy zapach wypiekanego pieczywa bardzo pozytywnie, przede wszystkim z dzieciństwem, z domem, z rodziną. Wchodzisz do sklepu i nie dość, że czujesz się trochę jak u babci na wsi, to w dodatku ten cudowny, wszędzie unoszący się zapach sprawia, że prawdopodobnie sięgniemy po jakąś bułeczkę, czy pasztecik, a ponadto nabierzemy apetytu. Apetyt wyzwala w nas ochotę na jedzenie, zatem racjonalne kupowanie idzie w bok, zaczynamy kierować się ochotą. Przyszliśmy po ziemniaki, wyjdziemy z czymś świeżo wypieczonym, czymś słodkim, a do czegoś słodkiego coś słonego i tak dalej.


Na darmowe się nie skusisz?
Darmowe degustacje to chwyt na który nabieramy się prawie wszyscy. Bo przecież kiedy jakiś ulubiony batonik, smaczny jogurt, czy nowy napój energetyzujący jest rozdawany na stoisku za darmo, to aż głupio nie skorzystać. Do tego hostessa - ładna i młoda pani z miłą aparycją i pięknym uśmiechem. Ulegam, częstuję się degustacją, miła hostessa zagaduje, pyta, czy smakuje, czy fajny produkt, w końcu kończę próbować. Co teraz? Trochę głupio po prostu odejść. Pytam zatem o cenę opakowania takiego produktu. Oczywiście, akurat jest na niego promocja. Haczyk połnięty. Biorę opakowanie promowanego produktu, bo przecież nie powiem teraz, że jednak mi nie smakował, choć minutę temu go zachwalałam w miłej rozmowie z hostessą. Działa to na zasadzie wymuszania zobowiązań. Jeśli ktoś zaoferował nam darmowy produkt, chcemy się odwdzięczyć i kupić całe opakowanie.




Korzystam bo kupuję
Kiedy wchodzimy do sklepu, nie zastanawiamy się nad tym ile wydamy, bo rzucamy się w wir promocji, z których chętnie korzystamy. Kiedy jesteśmy przy kasie, myślimy ile wydamy i często jesteśmy z siebie zadowoleni, bo przecież tak dużo skorzystaliśmy na promocjach. W tym momencie hipermarkety zacierają ręce, bo to oznacza, że nie przychodzisz do nich racjonalnie wydać ciężko zarobionych pieniądzy, tylko jak skorzystać jak najwięcej i wydać najmniej. Oni jednak wiedzą, że korzystać równa się wydawać. Ty jednak myślisz, że oszczędzasz, podczas gdy naprawdę kupujesz i wydajesz więcej, chociażby decydując się na produkt z gratisem, niż bez (który paradoksalnie jest droższy).

Zadośćuczynienie za nasze grzechy zakupowe? Prezenty i bonusy
Przy kasie okazuje się, że kupiłeś o wiele więcej niż miałeś, nie mówiąc już o dodatkowych wydatkach, a nawet trzykrotnie przekroczonej przeznaczonej puli na zakupy. Wiesz, jesteś przekonany, że skorzystałeś na tych wszystkich promocjach, ale przewija Ci się przez głowę myśl, czy te wydatki były w ogóle potrzebne? Zaczynasz czuć się moralnie źle. Jednak ten zły nastrój szybko przechodzi, kiedy przy kasie okazuje się, że dostajesz jeszcze bonus w postaci karty podarunkowej, dzięki której za miesiąc być może wygrasz odtwarzacz mp4 oraz prezentu w postaci zdrapek, których gdy zbierzesz odpowiednią ilość – dostaniesz komplet garnków. Do tego wszystkiego za tak duże zakupy dostaniesz również kartę lojalnościową z rabatem, byś robił tak duże zakupy co tydzień i rzecz jasna - tylko w tym sklepie. Ponownie jesteś zadowolony i już nie pamiętasz ile wydałeś. Co gorsza, myślisz, kiedy wydasz znów. Już chcesz to zrobić, bo w zamian coś przecież dostaniesz, nie mówiąc już o tym, jak wiele 'zaoszczędzisz'.




2 komentarze:

mustyna jurajska pisze...

część czwartą, proszę!

Natalia Trusz pisze...

Niestety, to już ostatnia część. Ale zapraszam do przeczytania mojego nowego wpisu o brand heroes'ach :)