Seksowne reklamy. Erotyzm i kontrowersja.


Wielo postów powstało na temat seksu w reklamach. Ja także chcę poruszyć ten temat, głównie z tego względu, że mam nieco odmienne zdanie i trochę pod innym kątem popatrzę na tą sprawę.

Reklamy o zabarwieniu erotycznym- przykłady.
Reklama firmy Ford, mustang rocznik 1966. Młoda, atrakcyjna kobieta leżąca na jego masce. Dookoła płatki kwiatów tworzące napis SIX (odnosi się do roku produkcji- 1966 i sześciocylindrowego silnika). Pod tym wszystkim hasło: ,, Six and the single girl”.
30. rocznica działalności firmy odzieżowej Diesel. Ktoś wpada na pomysł, że liczbę 30 można też zapisać jako XXX. Proste skojarzenie- reklama zmontowana z filmów porno. Wystarczyło wziąć fragmenty filmów pornograficznych i kreatywnie je uzupełnić o różne instrumenty muzyczne, owoce, automat do gry czy konia.


Czy w dzisiejszych czasach jeszcze mówimy o tym, że reklamy nas gorszą i demoralizują? A może jesteśmy tak odporni na wszechobecny seks, że nawet nie zwracamy uwagi na jego moc?


Reklamy kiedyś i dziś. Badania siły treści erotycznych w reklamach.
W latach 60.i 70. reklamy były powściągliwe. Zwłaszcza porównując to ze współczesną nagością, która sprzedaje wszystko. I tak dopiero w 2007 r. Ellie Parker i Adrian Furnham z Uniwersytetu Londyńskiego przeprowadzili eksperyment, w którym sprawdzili, czy to prawda, że dobrze zapamiętujemy reklamy wkraczające do treści seksualnych. Wzięli próbę 60 młodych osób. Podzielili ich na cztery grupy. Dwie z nich oglądały odcinek serialu ,,Seks w wielkim mieście”, w którym bohaterki rozmyślają o tym czy są dobre w łóżku. Pozostałe obejrzały nieerotyczny sitcom ,,Zwariowany świat Malcolma”. Podczas przerw na reklamy pewna część osób z każdej grupy oglądała seksualne spoty szamponu, piwa, perfum, a reszta patrzyła na reklamy pozbawione erotyzmu. Po tym wszystkim badacze zadali im pytanie: ,,Co Państwo zapamiętali z obejrzanych obrazów?”. I co ciekawego się okazało? Badani, którym pokazano reklamy owiane treściami erotycznymi, wcale nie zapamiętali lepiej nazw marek i produktów od tych, którzy widzieli reklamy aseksualne. Co więcej, grupy oglądające ,,Seks w wielkim mieście” zapamiętywały je nawet gorzej niż te, które oglądały ,,Zwariowany świat Malcolma”. Pamięć reklam o treści seksualnej została przyćmiona przez erotyczne treści serialu. Badacze doszli do wniosku, ,,że seks nie sprzedaje nic innego poza samym sobą”.
Ale to jeszcze nie koniec badań. Pochodząca z Nowej Anglii firma MediaAnalyzer Software & Research wykazała, że w pewnych przypadkach bodźce seksualne zakłócają skuteczność reklamy. A wyglądało to tak: 400 osobom pokazano drukowane reklamy o zróżnicowanej treści seksualnej, tzn. od pikantnych reklam papierosów po nijakie reklamy kart kredytowych. Po tym proszono ochotników o użycie myszek komputerowych, aby wskazywali gdzie skupia się ich wzrok. Jak łatwo można się domyśleć… Zaskoczenia wielkiego nie było! Mężczyźni najwięcej kierowali swój wzrok na kobiece piersi, czyli jak łatwo się domyślić omijali szerokim łukiem logo i slogan reklamowy. Treści erotyczne sprawiły, że widzowie zachorowali na ślepotę! Ale byli ślepi tylko na nazwę produktu.

Skutki nieskrępowanych treści reklam.
Dzisiaj seks jest znacznie bardziej dostępny niż kiedykolwiek. Wystarczy, że wykonamy pare kliknięć myszką i już mamy do niego dostęp. To wszystko prowadzi do uodpornienia nas na treści erotyczne, aż w końcu całkowicie przestaniemy go zauważać. Wtedy reklamodawcy będą musieli z nich zrezygnować i może zamiast grania na naszych pragnieniach i żądzach zaczną wkraczać do wnętrza konsumenckich głów. Rozpocznie się czas rządu głów.

Liczy się kontrowersja!
Jeśli to nie seks sprzedaje produkty, to co? Coś co często czai się obok niego, a mianowicie- kontrowersja. Choć seks i kontrowersja są w świecie reklamy nierozerwalnie złączone, gdy chodzi o nasze zachowanie i powody, dla których kupujemy, kontrowersje są silniejszym czynnikiem.
Osobiście kiedy oglądam reklamy, w których są wykorzystywane elementy erotyczne czuję zniesmaczenie. Mam wrażenie, że atrakcyjne kobiety są traktowane przedmiotowo. Dla mnie jest to uwłaczające i zamiast zachęcić do kupna produktu-odpycha od niego. Ale to co jednych odpycha, drugich może przyciągać…


Share/Bookmark

0 komentarze: